
Przechodzimur to zbiorek opowiadań fantastycznych autorstwa francuskiego pisarza Marcela Ayme. Nad Sekwaną jest klasykiem, jego teksty nadal są czytane i adaptowane. Ten akurat zestaw wydał w 1943 roku, stąd klimat retro i niezwykła dziś elegancja słowa.
W liczącej nieco ponad dwieście stron książeczce zmieściło się dziewięć tekstów. Otwiera je tytułowy Przechodzimur, historia mężczyzny mieszkającego przy ulicy Orchampt w dzielnicy Montmartre, na co dzień urzędnika trzeciej kategorii w Ministerstwie Rejestracji. Otóż obywatel ten pewnego dnia zdał sobie sprawę z dziwnej przypadłości, mianowicie potrafił przechodzić przez mury i ściany. Dutilleul – bo tak się ów człowiek nazywał – zdecydował się ową umiejętność wykorzystać.
Opowiadanie Sabinki skupia się na kobiecie, która potrafi się multiplikować i w związku z tym wiedzie wiele żywotów jednocześnie, każdy z innym kawalerem. W Karcie mniej użyteczni ludzie otrzymują prawo do życia tylko przez kilka, góra kilkanaście dni w miesiącu, po czym znikają, by odrodzić się na początku następnego miesiąca. Oczywiście pojawia się czarny rynek zezwoleń, a najbogatsi przeżywają choćby i rok w miesiąc. Ayme proponuje też opowiadanie o wizycie dewotki w raju i o poborcy podatkowym pobierającym żony dłużników, wreszcie o dziwnych przenosinach w czasie.
Dla mnie to fajna zabawa. Autor Przechodzimur ma ciekawe pomysły, sprytnie je rozbudowuje, nie traci czasu na niepotrzebne dywagacje i nie rozwleka owych fabuł. No i ładnie pisze. Zgrabnie, rzeczowo, elegancko, konkretnie, tak jak pisało się w dawnych czasach. Nie chodzi tu o bajeranckość czy o zaskoczenie ostatnim akapitem. Bardziej o pobudzenie wyobraźni. Niech pracuje!
Joel
Przechodzimur
Tytuł oryginału: Le Passe-Muraille
Autor: Marcel Ayme
Przekład: Maria Ochab
Wydawnictwo Książka i Wiedza
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.