
Imprezy są fajne, ale liczy się też odpowiedzialność. I właśnie odpowiedzialności usiłuje uczyć animacja Krowy na wypasie. Może nie jest za piękna (ma już swoje lata), ale ma tę ciutkę szaleństwa, która sprawi, że nawet i dorośli pośmieją się podczas seansu.
Głównym bohaterem jest Otis. Otis jest krową i nie jest krową, ponieważ jest krową płci męskiej. Na co dzień mieszka na farmie w Arizonie, niemal całkowicie pozbawionej ludzi, za to pełnej antropomorficznych zwierząt. No i jest dość beztroski i wyluzowany, chętnie spędza czas z przyjaciółmi innych ras, często imprezuje. Jego przyszywany ojciec nie do końca popiera jego styl życia. Pewnej nocy Otis wybiera imprezę, zamiast tyrać w ochronie, skutkiem czego papa ginie w wyniku ataku kojota.
Oczywiście to na Otisa spadnie obowiązek przewodzenia społeczności. Będzie musiał się nauczyć odpowiedzialności i podejmowania właściwych decyzji. Nie oznacza to na szczęście, że Krowy na wypasie są suchą produkcją dydaktyczną, w którą przywalona obowiązkami krowa płci męskiej robi się poważna i nudna jak flaki z mlekiem. Sporo tu autentycznie zabawnych scen, choćby tej z imprezą.
Dość interesujące jest, że Otis, choć jest formalnie byczkiem, ma wymiona. Z tego właśnie powodu Krowy na wypasie uchodzą za produkcję „transgenderową”. Twórcy podobno mieli wersje Otisa bez wymion, ale ich zdaniem wyglądał on dziwnie. Zdawali sobie jednak sprawę z tego, że wzbudzą uwagę, więc zaszyli w filmie parę żartów dotyczących płci bohatera. Dzieci pewnie ich nie zauważą, jednak też będą się dobrze podczas seansu bawić. Czy nie o to chodzi?
Zobacz, jeśli:
– Lubisz animacje
– Kochasz krowy nie tylko w bułce
Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz filmów dla dzieci
– Masz uczulenie na krowy płci męskiej
Michał Zacharzewski
Krowy na wypasie, Barnyard, Barnyard: The Original Party Animals, 2006, reż. Steve Oedekerk
Ocena: 6/10
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.