Czarne echo

Czarne echo to pierwsza książka z cyklu opowiadającego o Harrym Boschu, doświadczonym detektywie z Los Angeles. Cykl wydawany jest w Polsce od lat, a obecnie zyskuje druga młodość dzięki popularnemu serialowi Amazonu. Parę tomów mam już za sobą, bardzo mi się podobały. Nie trzeba ich czytać po kolei, dlatego dopiero teraz dorwałem ten, od którego wszystko się zaczęło. I jako miłośnik kryminałów nie czuję się rozczarowany.

Anonimowy rozmówca informuje władze o mężczyźnie leżącym w rurze kanalizacyjnej. Wydaje się, że to kolejny narkoman, który przedawkował i pożegnał się z tym światem. Ale detektywowi Boschowi wcale nie wydaje się to takie oczywiste. Kilka drobnych szczegółów (złamany palec, dziwacznie ułożony kaptur) jednoznacznie sugeruje, że mężczyzna został po śmierci zaciągnięty w to miejsce. Gdzie zginął i czy na pewno z przyczyn naturalnych? Dlaczego ktoś przeniósł jego ciało? Na te pytania musi odpowiedzieć śledztwo.

Sprawę komplikuje to, że Bosch znał ofiarę. Dwadzieścia lat wcześniej służył razem z nim w Wietnamie. Obaj byli szczurami tunelowymi i nieraz ryzykowali życiem. Potem ich drogi się rozeszły, rozmawiali ze sobą może kilka razy. Mimo to Bosch wie o Meadowsie więcej niż inni detektywi i ma pewne podejrzenia. Aby rozwiązać zagadkę tej śmierci, będzie musiał podjąć się współpracy z Eleanor Wish, agentką FBI pracującą do tej pory nad głośnym włamaniem do jednego z banków. Czy to możliwe, że obie sprawy coś łączy?

Czarne echo czyta się podobnie jak inne opowieści o Boschu, czyli całkiem sprawnie. Towarzyszymy bohaterowi na każdym kroku, uczestniczymy w próbach odnalezienia świadków, przesłuchaniach, rozmowach z patologami czy osobami, które mogą mieć jakieś informacje o zmarłym. Powoli odkrywamy prawdę o zabójstwie (bo to, że mamy do czynienia z zabójstwem, nie budzi chyba niczyich wątpliwości?). Gdzieś w tle pojawia się Los Angeles, ale nie te pełne wieżowców skupionych wokół placu Pershinga, ale Los Angeles krętych, ciasnych uliczek wijących się wśród wzgórz i obsadzanych domami na palach. To zupełnie inny świat. Pasujący do kryminału.

Ja Boscha lubię. Chętnie czytam książki opowiadające o jego śledztwach. Connelly tą akurat debiutował i zrobił to na tyle dobrze, że otrzymał nagrodę Edgara za najlepszą pierwszą powieść. Nie zestarzała się. Dobrze przetłumaczona, stanowi niezłe czytadło. Idealne na trudne czasy dobrowolnej kwarantanny.

Joel

Czarne echo
Autor: Michael Connolly
Tytuł oryginału: The Black Echo
Wydawnictwo: Sonia Draga
Tłumaczenie: Bogumiła Nawrot, Marcin Łakomski

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.