Słońce też jest gwiazdą

Każde pokolenie musi mieć swoją historię miłosną. Opowieść o dwojgu młodych ludzi, którzy spotykają się, zakochują, spędzają razem czas. I oczywiście napotykają na trudności, które uniemożliwiają im bycie razem. Standard! Osobiście cieszę się, że Słońce też jest gwiazdą jest zdecydowanie bliższe kultowemu Przed wschodem słońca niż, khem, równie kultowemu Zmierzchowi.

W Przed wschodem słońca dwoje ludzi spotykało się w Wiedniu i spędzało razem jeden dzień. Tu jest podobnie. Nastoletnia Natasha (Yara ShahidiBez reguł) ma przed sobą ostatni dzień w Nowym Jorku. Dziewczyna pochodzi z Jamajki, jednak ostatnich dziewięć lat spędziła z rodziną w Stanach Zjednoczonych. Tu dorastała, tu się bawiła, tu chciała studiować. Nieoczekiwanie dowiedziała się, że jako nielegalna imigrantka musi wrócić do ojczyzny. Natasha nie chce się z tym pogodzić. Ostatnie godziny zamierza wykorzystać na kolejną rozmowę w biurze do spraw uchodźców. Liczy, że coś to zmieni.

Rozglądającą się ze smutkiem po dworcu kolejowym dziewczynę zauważa młody chłopak o azjatyckich korzeniach. Daniel (Charles Melton) jest w USA legalnie, ale to nie oznacza, że jest szczęśliwy. Chce zostać poetą, pisać, tymczasem bliscy wymarzyli dla niego karierę lekarską. A w Korei to bliscy decydują o przyszłości dziecka. Daniel zmierza właśnie na spotkanie z człowiekiem, który może pomóc mu dostać się na akademię medyczną. Nieoczekiwanie zauważa piękną dziewczynę i rusza jej śladem…

Reszta jest oczywista. Flirt, wspólnie spędzone godziny, budzące się uczucie, próba zmierzenia się z problemami. A przede wszystkim niekończące się rozmowy. Gdzieś w tle panorama miasta, ale nie turystycznego, tylko tego prawdziwego, pełnego niewielkich sklepików, zatłoczonych uliczek, wagoników metra wiozących ludzi przed siebie. Ma to swój klimat. Szkoda więc, że niepotrzebnie przedłużone zakończenie rozczarowuje. Film należało uciąć nieco wcześniej. Uniknąć kiczu.

To nie jest obraz wymierzony w Donalda Trumpa, chociaż za taki niektórzy go uważają. Słońce też jest gwiazdą powstało na bazie książki Nikoli Yoon, która trafiła do księgarni jeszcze przed wyborami prezydenckimi z 2016. Opisywała rzeczywistość, która od dawna istniała w Stanach Zjednoczonych. Pojawienie się Trumpa spotęgowało pewne procesy i utrudniło życie imigrantom, ale niczego nie było początkiem. Inna sprawa, że film zaledwie dotyka tematu. Nie tłumaczy, dlaczego rodzina Natashy musi nagle wyjechać z kraju.

Młodym, romantycznym osobom film może się spodobać. Ludziom, którzy mają jeszcze naście lat, wierzą w miłość, ale mają dość głupawych komedii romantycznych. Słońce też jest gwiazdą mimo pewnych niedociągnięć nie jest obrazem głupim. Może ciut naiwnym, może nazbyt optymistycznym, ale nie głupim. I chociażby dlatego wyróżnia się na tle współczesnej oferty filmowej. Zupełnie jak kiedyś o niebo lepsze Przed wschodem słońca.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz historie miłosne
– Kręci cię Nowy Jork

Odpuść sobie, jeśli:
– Rażą cię nieprawdopodobieństwa
– Nie wierzysz w miłość (i nie chcesz wierzyć)

Michał Zacharzewski

Słońce też jest gwiazdą, The Sun Is Also a Star, 2019, reż. Ry Russo-Young, wyst. Yara Shahidi, Charles Melton, John Leguizamo, Anais Lee, Gbenga Akinnagbe, Jake Choi

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.