Dom, który zbudował Jack

Nowy film kontrowersyjnego duńskiego reżysera trafił do polskich kin z łatką kina niesamowicie brutalnego, trudnego do zniesienia dla wielu widzów. Straszono, że niektórzy będą uciekać z seansu w czasie projekcji albo też głośno protestować przeciwko temu, co zobaczą. Trochę w tym przesady. Dom, który zbudował Jack rzeczywiście łamie pewne filmowe zasady, chociażby dotyczące zabijania dzieci, ale jednocześnie szybko przyzwyczaja do przemocy. W rezultacie budzi obojętność, a w najlepszym przypadku bawi.

Von Trier z przymrużeniem oka opowiada historię seryjnego mordercy. A nawet nie historię, co kilka epizodów z jego życia, powiązanych oczywiście z kolejnymi zabójstwami. Mężczyzna (Matt DillonW starym, dobrym stylu) początkowo korzysta z okazji. Ba, wręcz zostaje sprowokowany przez swoją ofiarę. Z czasem jednak zabijanie zamienia – w swoim mniemaniu przynajmniej – w prawdziwą sztukę. Eksperymentuje, bada, analizuje, dodaje głębi swoim pustym czynom. I w sumie nie bardzo wiadomo, co chce osiągnąć. Udowodnić, że kobiety są głupie? Przypomnieć, że jednostkom wybitnym wolno więcej? Że w sztuce nie ma mowy o moralności? A co z przyzwoleniem ze strony boga?

Kolejnym mordom towarzyszą pogawędki bohatera z Wergiliuszem, przewodnikiem po piekle, oraz rozważania samego mordercy. Nasycone filozoficznymi odniesieniami między innymi do nazizmu, Goethego, Bacona, DeLacroixa, przerywane występami Glenna Goulda czy skaczącymi disneyowskimi owieczkami, okazują się jednak szalenie pretensjonalne. Rozczarowuje również finał, który pasowałby do tandetnego kina klasy B, a nie dzieła reżysera z ambicjami. Jasne, Dom, który zbudował Jack to prowokacja, podobnie jak całe kino Von Triera. Narcystyczna, chwilami bardzo bełkotliwa prowokacja. Ale co z tego?

Nie mówię, że ogląda się to źle. Film początkowo autentycznie wciąga. Potem jednak zaczyna nużyć, bo wiadomo, co się dalej wydarzy. Zginą kolejni ludzie, bohater nadal będzie mądrzył się, walczył ze swoimi natręctwami, jakimś cudem wymykał policji. Im dalej w rasy, tym bardziej Dom, który zbudował Jack rozczarowuje. Po prostu zaczyna być widać, że król jest jednak nagi.

Zobacz, jeśli:
– Jesteś wyznawcą Von Triera
– Masz dość swoich dzieci

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na głębokie i ambitne kino
– Nie lubisz ekranowej przemocy

Michał Zacharzewski

Dom, który zbudował Jack, The House That Jack Built, 2018, reż. Lars Von Trier, wyst. Matt Dillon, Bruno Ganz, Uma Thurman, Siobhan Fallon Hogan, Riley Keough

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.