Biały, biały świat

Pamiętacie Elektrę, córkę Agamemnona? Jej matka wraz z kochankiem zabiła jej ojca tuż po wojnie trojańskiej. Chciała też zabić Elektrę, ale tej się upiekło. Mało tego, ocaliła swojego brata. Osiem lat później razem z młodszym bratem dopełniła zemsty. Później wyszła za mąż za jego przyjaciela i żyła długo oraz w miarę szczęśliwie. Tak przynajmniej twierdzili Sofokles i Eurypides, którzy poświęcili jej swoje wielkie dzieła.

Co ma to wspólnego z serbskim filmem Biały, biały świat? Wbrew pozorom dużo. Pod wieloma względami ta niezwykła produkcja przypomina współczesną wersję mitu o Elektrze. Toczy się w Bor, niedużym górniczym miasteczku położonym w centralnej części kraju i słynącym z wydobycia miedzi. Główny bohater, King, jest byłym bokserem. Karierę zakończył już dawno temu i teraz prowadzi bar. Lata temu przeżył gorący romans z Ruzicą, która w efekcie zabiła swojego męża i trafiła za kratki. Teraz podobne uczucie łączy go z osiemnastoletnią córką kobiety, Rosą. Jednak Ruzica szykuje się do wyjścia z więzienia…

To nie liczne nawiązania do greckich mitów definiują Biały, biały świat. Reżyser Oleg Novković pozwolił bowiem swoim bohaterom śpiewać i… zakazał tańczyć. Powstał taki trochę ułomny musical, bardziej film muzyczny prezentujący bałkańskie pieśni ludowe i snujący ponurą, depresyjną historię w równie niewesołym miasteczku. Dość powiedzieć, że o rękę Rosy stara się miejscowy handlarz narkotykami, a i o Ruzicę ktoś się stara. Oczywiście wiele takich marzeń skazanych jest na klęskę. Świat nie jest taki piękny i miły.

Gdzieś w tle czuć bliskość Serbii. Myślę, że Polacy – mimo innej mentalności czy dominującego prawosławia – są im bliscy. Chociażby za sprawą ponurego spojrzenia na rzeczywistość, tego dziwnego fatum, które ściąga ludziom na łeb kolejne problemy i zmusza do wiecznego narzekania. Trochę na własne życzenie. Biały, biały świat pozostaje jednak obrazem interesującym, filmem, który miał zapewne pokazać duszę współczesnej Serbii na miarę greckich tragedii. Trochę nie wyszło, ale to i tak dobry film.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz Bałkany
– Lubisz greckie tragedie
– No i śpiewanie na ekranie

Odpuść sobie, jeśli:
– Spodziewasz się filmu lekkiego
– W ogóle niczego się nie spodziewasz po serbskim kinie

Michał Zacharzewski

Biały, biały świat, Beli, beli svet, 2010, reż. Oleg Novković, wyst. Jasna Djuricic, Uliks Fehmiu, Hana Selimović, Mira Banjać

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s