Kompania braci (książka)

Książkę Kompana braci rozsławił serial Stevena Spielberga. A może to książka rozsławiła serial? W momencie jego premiery cieszyła się już wśród miłośników gatunku sporym uznaniem. W sposób wciągający, szczegółowy i realistyczny opisywała losy amerykańskiej kompanii E 506 pułku piechoty spadochronowej 101 Dywizji Powietrznodesantowej. Opisywała losy grupki żołnierzy i z ich perspektywy patrzyła na działania wojenne w Europie. I to bez niepotrzebnego namaszczenia. Niekiedy na wesoło, innym razem absurdalnie, a często w sposób wstrząsający. Bo tak właśnie wyglądała wówczas rzeczywistość.

Chłopaków poznajemy jeszcze w Stanach Zjednoczonych. Zadowoleni z siebie i uśmiechnięci zjeżdżają się ze wszystkich stron na szkolenie mające ich przygotować do ewentualnego udziału w wojnie. Nie spodziewają się jeszcze, że przygłupi przełożony da im niesamowicie w kość i że będą go za to nienawidzić. Z drugiej strony to właśnie odpowiednie przygotowanie pozwoli im zżyć się ze sobą oraz zdobyć umiejętności, które przydadzą się na wojnie. Rozbudowana część koszarowa książki oferuje sporo dystansu do rzeczywistości, ale stanowi też cenną kronikę długiej i ciężkiej pracy, wręcz wielomiesięcznej orki, jaką wykonywali żołnierze przed wysłaniem na front.

Początek D-Day też jest niesamowity. Wielka improwizacja. Operację niby starannie zaplanowano, niby przygotowano do niej ludzi, ale i tak rzeczywistość wszystkich po kolei zaskakuje. Kolejne genialne pomysły – choćby z podwiązanymi zbiornikami z dodatkowym sprzętem – nie wypalają, samoloty lecą na zbyt niskim pułapie, żołnierzom nie otwierają się spadochrony. Zamiast lądować w jednym punkcie, zostają rozrzuceni na wielu kilometrach wybrzeża. To uświadamia, jak chaotyczne są w rzeczywistości działania wojenne. Jak niebezpieczne. Jak losowe. I o czym myślą, jak działają młodzi chłopcy rzuceni na front.

To naprawdę bardzo dobra książka. W odróżnieniu od podręczników historii, pozwala poczuć wojnę, przenieść się gdzieś do Francji czy Niemiec, zmierzyć z koszmarnymi warunkami, w jakich żołnierze walczyli. Całość różni się nieco od serialu, Spielberg położył nacisk na inne elementy. Niektóre ważne sceny nakręcił na podstawie kilku raptem wierszy czy akapitów. Kompanię braci warto przeczytać nawet, jak się ją widziało. Nie będzie się tego żałować.

Joel

Kompania braci. Od Normandii do Orlego Gniazda Hitlera. Kompania E 506 pułku piechoty spadochronowej 101 Dywizji Powietrznodesantowej, Stephen E. Ambrose, Tłumaczenie: Leszek Erefencheit, Wydawnictwo: Magnum

Polub nas na Facebooku!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s