O niebezpieczeństwach nierobienia nic

Choć katalog zachowań ryzykownych jest stale poszerzany przez psychologów, psychiatrów i pedagogów, ciągle nie uwzględnia najbardziej niebezpiecznego z możliwych zajęć – nierobienia nic.

Już sama próba zdefiniowania tego pojęcia budzi niepokój. Nierobienie nic? Czyli właściwie co? Przecież za niczym najczęściej coś się kryje, wbrew pozorom nic jest kategorią nad wyraz pojemną. Może oznaczać surfowanie po sieci (i zazwyczaj to właśnie oznacza), skakanie pilotem po kanałach w telewizji, zmywanie po niedzielnym obiedzie dla całej rodziny, a nawet całodzienną opiekę nad dzieckiem (w oczach tego z rodziców, który w tym czasie wyszedł do pracy). Gdyby zapytać kogoś – co to znaczy nic nie robić? – bardzo mało prawdopodobne, że udzieliłby jedynej poprawnej odpowiedzi: to znaczy… nie robić nic.

Załóżmy jednak, że usłyszymy taką odpowiedź. Ale jak to nic? – zdumielibyśmy się wówczas – tak po prostu leżeć? Ano właśnie, choćby leżeć. Bez telefonu w garści, z wyłączonym telewizorem i nie słuchając muzyki? Nie inaczej! No ale wtedy co niby?… Można patrzeć, choćby w ścianę lub sufit; ważne, by się nie ruszać i nie przerywać ciszy. I nie skupiać się na oddechu, to nie medytacja!

Niebezpieczeństwo pierwsze

Gdyby ktoś zdecydował się na taki dziwaczny i staroświecki eksperyment, jest bardzo prawdopodobne, że podczas nicnierobienia doświadczy trzech stanów. Pierwszym będą gryzące wyrzuty sumienia. Ledwie zaczniemy nicnierobienie, przypomni nam się cała lista rzeczy, które moglibyśmy zrobić dokładnie w tym momencie – i których zrobienie, pojmujemy, właśnie teraz byłoby nad wyraz słuszne. Ta wolna chwila to doskonała okazja, by zmienić pościel. Można przejrzeć program na przyszły tydzień i ustawić nagrywarkę. A może by zadzwonić do banku? Albo obejrzeć ten duński film, jeden z kandydatów do Oscara? Katalog wydłuża się i najpewniej szybko ugniemy się pod presją przymusu codziennej efektywności. Przecież to nasz obowiązek wykorzystać w pełni każdą minutę! Życie jest takie krótkie! Trzeba działać – już!

Niebezpieczeństwo drugie

Jeśli ktoś jest na tyle silny psychicznie, że przetrzyma ten etap, nicnierobienie szykuje mu kolejną, iście przerażającą pułapkę. Jest nią pojawiający się znikąd nagły i silny niepokój. Minęło około dziesięciu minut nicnierobienia, wyrzuty sumienia, dotychczas silne, odpływają – a nas ogarnia niespodziewany lęk. Może nam zakołatać serce. Może ścisnąć w gardle. Zrobi nam się zimno lub gorąco, a prawie na pewno lekko rozboli nas głowa. Krążymy wzrokiem, starając się znaleźć źródło nieprzyjemnego uczucia, jakie nas ogarnęło – i, myślimy, jak cisza może być irytująca!

Pojawiają się odruchy. Sprawdzić pocztę. Zajrzeć na fejsa. Wstać i nastawić wodę na herbatę. Podrywamy się bezwiednie, by przerwać dręczący stan – i ledwie podejmujemy działanie, serce się uspokaja, a ręce przestają trząść. Zrobiliśmy coś, wróciliśmy do codzienności. Czar prysł.

Niebezpieczeństwo trzecie i największe

I może dobrze, bo dopiero za zakrętem czaiła się prawdziwa groza. Jeśli wytrzymamy kwadrans uczciwego i pogłębionego nicnierobienia, z zakamarków naszej psychiki wyłonią się prawdziwe demony. Teraz dopiero pójdzie nam w pięty! W szesnastej minucie nicnierobienia zaczniemy myśleć o rzeczach, o których nigdy nie myślimy – ani na co dzień, ani (coraz częściej) nawet od święta. Czy to, co musimy zrobić jutro, ma sens? Czy pracujemy tam, gdzie zawsze chcieliśmy, i czy w tym, co chcieliśmy, zawodzie? Czy partner, z którym jesteśmy, to nadal ten jedyny? Czy pragniemy mieć dzieci? Na naszym wewnętrznym ekranie wyświetlają się teraz najpoważniejsze pytania, takie, które – choć niekiedy przepływają nam przez myśl – są zazwyczaj słabe i łatwe do wyparcia. A teraz nie ma jak ich wyprzeć! Nie ma czym ich zastąpić! Szczęśliwy ten, kto w tej chwili uśmiechnie się i uświadomi sobie, jak dobrze mu się wszystko ułożyło. Szczęśliwy ten, który, choć nie ma wszystkiego, z satysfakcją pomyśli o tym, co zdołał zgromadzić… Ale oprócz nich są jeszcze ci mniej szczęśliwi; ci, których w dwudziestej i trzydziestej minucie nicnierobienia aż zastygają w przerażeniu… Co też porobiło się z moim życiem?

Do której grupy należysz? Odważysz się nie robić nic?

{MagdaS}

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.