Time Trap

zdalaPoszukiwanie ukrytych na ekranie przedmiotów nie przestaje bawić miłośników gier. Time Trap to kolejna gra wykorzystująca ten schemat. Choć stworzona poza wielkimi korporacjami, nie wnosi nic nowego do gatunku. Od, przygodówka jak przygodówka.

Akcja Time Trap toczy się w apokaliptycznej rzeczywistości, która w sumie przypomina nasz świat. Nie ma tu zniszczonych mostów i zrujnowanych miast, nie ma też bezkresnych pustyń czy mutantów. Taki szafarz fabularny stanowił zapewne dla autorów pretekst do wyrugowania innych ludzi z gry, a także uzasadnienia olbrzymiego bałaganu, który panuje we wszystkich lokacjach. Bałaganu oczywiście niezbędnego, bo wśród setek rozsypanych przedmiotów trudniej jest znaleźć te, których potrzebujemy.

No właśnie – Time Trap jak każda gra polegająca na wyszukiwaniu ukrytych przedmiotów sprowadza się do odwiedzania kolejnych lokacji i… no właśnie, wyszukiwania w nich ukrytych przedmiotów. Ich listach każdorazowo wyświetla się u dołu ekranu. Nie mieści się w całości, dlatego w miarę znajdowania przez nas kolejnych obiektów pojawiają się na niej nowe. Przedmioty te ukryto w różny sposób. Jedne widoczne są na pierwszy rzut oka, inne sprytnie wpasowano w tło, by nie było ich widać, są też takie, które zasłonięto innymi przedmiotami.

Gra karze za błędy. W Time Trap za każdy odnaleziony przedmiot dostajemy punkty, za stukanie w pustkę tracimy je. Musimy więc być pewni, że coś się gdzieś znajduje. W niektórych przypadkach nie jest to wcale oczywiste, bo obiekty są czasami na tyle małe, że trudno je rozpoznać. Dobrze, że jest przycisk podpowiedzi, wskazujący nam jeden z brakujących przedmiotów. Z przycisku można korzystać za darmo co kilka minut, więc nie ma strachu, że gdzieś utkniemy.

Fabuły w grze jest niewiele, mamy jakieś mroczne korporacje, zaginionego człowieka i element podróży w czasie, dość nonsensowny, ale przynajmniej wprowadzający jakąś odmianę. Ciekawostką jest możliwość kilkukrotnego zoomowania ekranu, co znacznie ułatwia poszukiwania. Więcej atrakcji program nie oferuje. Innymi słowy świetnie wpisuje się w swój gatunek, jednak nie próbuje wybić z niego. Czy to dobrze? Pewnie tak, bo przecież po takie przygodówki sięgają zazwyczaj ich koneserzy. Nikt więcej…

– joel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.