
Koati wyróżnia się na tle konkurencji przyjemną dla oka, dwuwymiarową grafiką. Wygląda inaczej niż animacje podbijające nasze kina, ale nie oznacza to jeszcze, że jest oryginalny. Wszystko przez scenariusz, który składa się ze schematów i pomysłów znanych już z serialu o Koati.
Przenosimy się do lasu deszczowego gdzieś w dalekiej Ameryce Południowej, gdzie żyje tytułowy ostronos rudy. To zwierzak niepokorny, rozwydrzony i nieco szalony, ale w gruncie rzeczy dobry. Przyjaźni się z nadaktywną żabą i wspólnie z nią nieraz irytuje innych mieszkańców dżungli. Tymczasem dochodzi do trzęsienia ziemi i najmądrzejszy z tej czeredy, jaguar Balam, ratuje życie małego ocelota. Niestety, ginie przywalony drzewem.
Jego stanowisko uzurpuje sobie wężyca Zaina, próbując zmusić pozostałe zwierzęta do opuszczenia lasu. Ma w tym swój plan, a Koati będzie musiał się jej przeciwstawić. Tym samym film jest dość schematyczną opowieścią o walce o władzę w dżungli. Podobnych produkcji było już kilka i ta w warstwie fabularnej niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ani postacie nie są szczególnie oryginalne, ani też ich przygody nie zaskakują.
Koati ma szanse spodobać się dzieciakom, ale dorosłym niekoniecznie – brakuje tu naprawdę dobrych dowcipów oraz mrugnięć okiem. Najważniejszą zaletą pozostaje dwuwymiarowa grafika, która – choć niezbyt piękna – cieszy samą swoją obecnością. To jednak za mało, by zachwycić się filmem. Konkurencja na rynku produkcji dla młodszych widzów jest na tyle duża, że trzeba naprawdę się postarać, by podbić maleńkie serca.
Zobacz, jeśli:
– Lubisz animacje o zwierzętach
– Kochasz produkcje 2D
Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na mądrą historię
Michał Zacharzewski
Koati, 2021, reż. Rodrigo Perez-Castro
Ocena: 4/10
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.