
Niepozorna, trwająca niespełna dziesięć minut Warszawska niedziela to leniwy spacer po świątecznej stolicy. Świątecznej, bo niedzielnej, a niedziela to przecież dzień święty i jedynie kwiaciarze mogą pracować, nie obawiając się mandatu za nieprzestrzeganie spoczynku.
Dokument Warszawska niedziela zaczyna się o poranku, kiedy jeszcze na ulicach są pustki, a i mostem Kierbedzia niewiele co jedzie. Ludzie lubią się wylegiwać, sklepy nie działają, zakłady fryzjerskie są pozamykane. Pierwsi spacerowicze zmierzają do kościołów na poranne msze, po nich zaś wychodzą, krążąc po Krakowskim Przedmieściu czy Placu Trzech Krzyży. Wielu przyciąga parostatek kursujący do Młocin, inni kąpią się w Wiśle lub wygrzewają na plaży. Dziećmi zajmować się nie muszą. Dzieci mają czas zorganizowany.
Są też parki, kawiarnie, karuzele, lodziarze, sprzedawcy baloników czy piwa, wreszcie ogród zoologiczny i kilka innych stołecznych atrakcji. Tramwaje pędzą ulicami, zmierzając chociażby na Wierzbno, a z rogatek na rogach ulic obserwują wszystko policjanci, gotowi wlepić mandat łobuzom. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta Warszawska niedziela kipiąca jakże idylliczną atmosferą dostępna jest tylko wybranym. Bo przecież wielu wtedy musiało pracować, wielu nie miało czasu na zbytki.
To było lato 1938 roku, ostatnie tak spokojne. Warszawska niedziela nie próbuje przewidywać przyszłości ani jej komentować. Dzięki temu pozostaje jednym z najcenniejszych zapisów życia miasta, które jeszcze nie wie, jak niewiele czasu mu zostało. Tramwaje wciąż kursowały, prom nadal przewoził pasażerów, a warszawiacy spacerowali po Krakowskim Przedmieściu, nieświadomi, że oglądają właśnie ostatni akt tego świata…
Zobacz, jeśli:
– Lubisz stare dokumenty
– Ciekawi cię dawna Warszawa
Odpuść sobie, jeśli:
– Nie cierpisz czerni i bieli
– Unikasz wspomnień
Michał Zacharzewski
Warszawska niedziela, 1938
Ocena: 7/10
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.