Pulp Fiction

Jedni do dziś nie mogą wybaczyć, że w Cannes wygrało Pulp Fiction, a nie Czerwony Kieślowskiego, inni upierają się, że Tarantino zrewolucjonizował język filmowy i echa tej rewolucji widzimy w kinie aż do dziś. Jedno jest pewne – nakręcił obraz ikoniczny, doskonały pod względem artystycznym, a zarazem atrakcyjny dla przeciętnego widza. Na tyle przemyślany, że nawet dziś świetnie się go ogląda.

Spora w tym zasługa tego, w jaki sposób Tarantino opowiada tę historię. Otóż fabuła Pulp Fiction nie jest liniowa. Reżyser splótł ją z kilku wzajemnie przenikających się wątków, licznych retrospekcji, skoków czasowych i „mijanek” tworzących jedną spójną całość. Najważniejsi wydają się w niej Vincent Vega (John Travolta) i Jules Winnfield (Samuel L. Jackson), dwaj cyngle na usługach Marsellusa (Ving Rhames), którzy wyruszają po jego tajemniczą walizkę. Gość tymczasem dogaduje się z Butchem (Bruce Willis) co do ustawienia meczu bokserskiego. Jest jeszcze Mia (Uma Thurman), żona Marcellusa, którą Vincent ma się zająć, i parę innych niezwykłych osobowości z Jimmym czy Wolfem na czele.

Historię ten Tarantino opowiada z odpowiednim dystansem i przymrużeniem oka. Nie tylko serwuje widzom swoje wycyzelowane dialogi okraszone soczystym poczuciem humoru (choćby ten o fast foodach w Paryżu czy słynne „Bad Motherfucker”), ale też wykorzystuje je do napędzania akcji. Do tego mnoży niezapomniane postacie (Zed, Wolf, Jimmy) i sceny (opowieść o zegarku Butcha czy taniec Vincenta i Mii). No i zalewa widzów niesamowitymi kadrami skomponowanymi przez Andrzeja Sekułę i doskonale dobranymi piosenkami, z których wiele zyskało po premierze Pulp Fiction nowe życie.

Doceniam odwagę jury, które w Cannes postawiło na Pulp Fiction. Przecież dopiero po latach widać, jak wielki wpływ miał ten film na współczesną popkulturę. Nawet dziś powstają produkcje, w których widać echa Tarantino, tej mozaikowego stylu opowiadania czy sposobu pisania dialogów. Nie wiem, czy powstał od tego czasu równie ważny obraz. Bo mimo wszystko Incepcja, Matrix czy Mroczny rycerz to inna półka.

Zobacz, jeśli:
– Nie znasz
– Kochasz kino Tarantino
– Lubisz klasykę kina

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz przemocy i wulgaryzmów

Michał Zacharzewski

Pulp Fiction, 1994, reż. Quentin Tarantino, wyst. John Travolta, Samuel L. Jackson, Uma Thurman, Bruce Willis, Harvey Keitel, Ving Rhames, Tim Roth, Amanda Plummer, Quentin Tarantino, Eric Stoltz, Rosanna Arquette, Christopher Walken, Laura Lovelace, Frank Whaley, Phil LaMarr, Burr Steers, Paul Calderon, Bronagh Gallagher, Venessia Valentino, Karen Maruyama, Steve Buscemi, Maria de Medeiros, Stephen Hibbert, Duane Whitaker, Julia Sweeney, Michael Gilden, Peter Greene, Susan Griffiths, Eric Clark, Brad Blumenthal, Joseph Pilato, Linda Kaye, Alexis Arquette, Lawrence Bender, Ani Sava, Jimmy Star


Ocena: 9/10

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.