
Kovacs, rocznik 1990, pochodzi z Holandii. Tam właśnie ukończyła szkołę wokalną i rok później, w 2014 roku, wydała pierwszą EPkę. Podbiła nią rozgłośnie radiowe ii dostała się na kilka festiwali. Od tej pory jej kariera stale się rozwija. I będzie się rozwiać dalej, bo Child of Sin to dobra płyta.
Promuje ją singiel pod tym samym tytułem, który Kovacs nagrała z wokalistą Rammstein, Tillem Lindemannem. Mroczny, niepokojący, kojarzący się z pamiętną płytą Nicka Cave’a zatytułowaną Murder Ballads. Takich utworów, które kojarzą się z czymś innym, jest na Child of Sin więcej. Choćby nieco bondowski Goldmine czy Bang Bang, który już w tytule nawiązuje do szlagieru wykonywanego przez Cher.
Kovacs jest wokalistką jazzową i to czuć w otwierającym płycie utworze Fragile, który przywołuje skojarzania z mrocznym, zadymionym klubem gdzieś w czarnej dzielnicy. Podobnie, choć nieco bardziej figlarnie brzmi Motherless Boy, z kolei Mama jest łagodniejsza i przyjemniejsza. Choć też wywołuje skojarzenia. Ale czy to źle? Albumu bardzo dobrze się słucha i to akurat spory jego atut.
Wokalistka występowała już w Polsce. Spotkała się z ciepłym przyjęciem i pewnie jeszcze nieraz do naszego kraju wróci. Warto dać jej szansę, przesłuchać płytę. Kto wie, może ten koncert stanie się nagle wyczekiwany…
Joel
Kovacs, Child of Sin
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.