
Pogromcy duchów: Imperium lodu to kontynuacja sequela „pandemicznego”. Tego, w którym akcja przeniosła się na prowincję i było to ożywcze rozwiązanie – dla mnie wręcz strzał w dziesiątkę. Teraz wracamy do Nowego Jorku, a twórcy próbują nas złapać na wszechobecną nostalgię. Taką bezczelną i mało kreatywną.
Wątków jest tu dużo. Za dużo. Bohaterowie poprzedniej odsłony mieszkają obecnie w Wielkim Jabłku i stacjonują w słynnej remizie z oryginału. Pod budynkiem znajduje się wielki sejf, w którym od lat 80. gromadzone są schwytane duchy. I sejf ów powoli zaczyna pękać w szwach. Wątek byłby ciekawy, gdyby nie był tylko fabularnym pretekstem, a rozwiązanie problemu tylko czekało, żeby się pojawić. I tak jest w filmie Pogromcy duchów: Imperium lodu ze wszystkim.
Przykład? Dziwna kula, wokół której toczy się historia. Wewnątrz znajduje się niezwykle potężny azjatycki demon i wiemy, że prędzej czy później wydostanie się na zewnątrz. Twórcy filmu otwierają w tym celu kilka nowych wątków, próbują powiedzieć o samotności najmłodszej Phoebe (nagle odsuniętej od łapania duchów) i jej przyjaźni z duchem, a także o tajemniczej organizacji badającej duchy i opracowującej urządzenie umożliwiające zmianę ich stanu. Każdy z tych pomysłów byłby ciekawy, gdyby go pogłębić; tymczasem w Pogromcy duchów: Imperium lodu to tylko preteksty, by pchnąć fabułę dalej.
Właściwie mamy tu same preteksty bądź nostalgiczne mrugnięcia okiem. Slimera, który pojawia się na chwilę i nie wiadomo po co, starą ekipę, która z filmu na film coraz mniej bawi, głupkowatego Hindusa dysponującego magicznymi mocami, wreszcie wspomnianego demona, który okazuje się słabiakiem. Otwierająca film Pogromcy duchów: Imperium loduscena pościgu samochodowego za potężnym smokiem, zamiast budzić emocje, irytuje mało zabawnymi żartami skutecznie zabijającymi napięcie. I tak jest właściwie do końca…
Niby fajny to obraz, ale ilekroć zaczyna się rozkręcać, zawsze pojawia się coś, co wszystko psuje. A przecież pomysłów tu na co najmniej trzy niezłe filmy!
Zobacz, jeśli:
– Kochasz tę serię
– Uwielbiasz amerykańskie blockbustery
– Lubisz niewykorzystane pomysły
Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na dobrą komedię
– Chcesz poczuć odrobinę emocji
Michał Zacharzewski
Pogromcy duchów: Imperium lodu, Ghostbusters: Frozen Empire, 2024, reż. Gil Kenan, wyst. Paul Rudd, Carrie Coon, Finn Wolfhard, Mckenna Grace, Kumail Nanjiani, Patton Oswalt, Celeste O’Connor, Logan Kim, Emily Alyn Lind, James Acaster, Bill Murray, Dan Aykroyd, Annie Potts, Ernie Hudson, William Atherton
Ocena: 6/10
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.
2 uwagi do wpisu “Pogromcy duchów: Imperium lodu”