
Słuchanie rapu czy też hip-hopu z kraju, którego języka nie rozumiemy, jest swego rodzaju wyzwaniem. Niemal od razu traci się przecież całą warstwę tekstową. Niby można doczytać pewne rzeczy w internecie, mamy w końcu XXI wiek, ale pewnie i tak mało kto to robi…
Tymczasem debiutancki album Cълзи и кръв bułgarskiego rapera kryjącego się pod pseudonimem Gocata Kangal to przyjemna rzecz. Płyta broni się przede wszystkim muzycznie, ma fajne bity, równy rytm, dodaje energii. Słowa? Czasem jakieś się zrozumie, zwłaszcza przekleństwa, gdyż najwyraźniej część naszych pozostaje w użyciu również w Bułgarii. Pozwala to zrozumieć emocjonalny przekaz muzyka i lepiej wczuć się w muzykę.
Obok tytułowej kompozycji najlepiej brzmią Garnava i Meden Rudnik, uwagę zwraca również Rambo. W niektórych utworach pojawiają się orientalne motywy, przypominające o bliskości Turcji. Choćby w Smyrt, który pojawia się na płycie w dwóch różnych wersjach, ale również w Belezi. Trudno również nie docenić flow, z jakim Gocata Kangal zapodaje swoje rozważania. Gdyby śpiewał po polsku, popularność miałby w kieszeni.
Takie albumy otwierają oczy. Uświadamiają, że ciekawy hip-hop powstaje w różnych częściach świata i z powodu swojego nastawienia na teksty często pozostaje nieznany. W innych gatunkach – choćby rocku czy metalu – taka obcość nie przeszkadza i niekiedy staje się atutem. A tu? No niestety…
Joel
Gocata Kangal, Cълзи и кръв
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.