
Zielona granica Agnieszki Holland to niezwykle gorący temat tegorocznej kampanii wyborczej, choć to tylko film; nie ma wpływu na gospodarkę, na dzietność czy wysokość emerytur. I bez wątpienia nie jest to obraz pozbawiony wad, choć armaty, jakie przeciwko mu się wytacza, są kompromitujące dla strzelających z nich „oburzonych”.
Śledzimy losy pasażerów jednego z samolotów lądujących na Białorusi. Mężczyźni, kobiety, dzieci – wszyscy liczą, że bez trudu przekroczą granicę z Polską i następnie rozjadą się do swoich rodzin przebywających na terenie Unii Europejskiej. Nieoczekiwanie dla nich opłacone przez nich autobusy rozwożą ich po lasach i tam na piechotę każą przedzierać się przez granicę. Po drugiej stronie czekają na nich bagna i bezkresne bory, wreszcie polscy pogranicznicy stosujący nielegalne push-backi. Jednak ci po białoruskiej stronie również nie chcą ich przyjąć.
Holland pokazuje również innych bohaterów tej sytuacji, strażników granicznych pracujących w lesie i grupkę aktywistów starających się pomagać nielegalnym imigrantom, to znaczy dostarczać im do lasu wodę, żywność, koce i lekarstwa. Zgodnie z zasadami współczesnego kina, kondensuje wydarzenia, ale bazuje na faktach. Najbardziej kontrowersyjne sceny – choćby przerzucenie kobiety w ciąży przez kolczasty płot, zniszczenie samochodu aktywistów, zatoniecie chłopca w bagnie, rozwalenie termosu, wywiezienie kobiety ze szpitala – mają potwierdzenie w zeznaniach aktywistów i emigrantów.
Zielona granica jest sprawnie wyreżyserowana i mimo sporego metrażu trzyma w napięciu. Porusza i oburza. Czarno-białe zdjęcia budują klimat i wyłapują ważne dla opowieści detale. Świetnie odmalowują pogranicze, pokazując je jako paskudne miejsce dla zziębniętych, przerażonych, zagubionych nielegalnych emigrantów. I to często emigrantów ekonomicznych, czego Holland nie ukrywa. Szkoda jednak, że nie pokazuje tych najbardziej agresywnych przybyszy, którzy – podjudzani przez stronę białoruską – starają się przekroczyć granicę szturmem. Tym samym nie jest to cała prawda o sytuacji na granicy, a jedynie jej wycinek. Ale tak właśnie działa kino: czyż Pluton czy Łowca jeleni pokazywały pełną perspektywę wietnamską?
Głupotą jest twierdzenie, że to film antypolski. Tezę tę obalają pokazani aktywiści, przemiana jednego ze strażników, wreszcie epilog rozgrywający się po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zielona granica jest natomiast antyrosyjska i antybiałoruska; w ostateczności antyrządowa, ale też ma ku temu mocne argumenty. Przede wszystkim zaś jest dobrym filmem, o czym świadczą nagrody w Wenecji i Watykanie.
Zobacz, jeśli:
– Ciekawi cię sytuacja na granicy
– Lubisz wypowiadać się o filmach dopiero po ich obejrzeniu
Odpuść sobie, jeśli:
– Jesteś prorosyjski
– Uważasz, że tylko świnie siedzą w kinie (mocno antypolska teza)
– Wierzysz tylko w tę prawdę, którą przedstawia rząd w telewizji
Michał Zacharzewski
Zielona granica, 2023, reż. Agnieszka Holland, wyst. Jalal Altawil, Maja Ostaszewska, Behi Djanati Atai, Tomasz Włosok, Mohamed Al Rashi, Dalia Naous, Jaśmina Polak, Monika Frajczyk, Maciej Stuhr, Agata Kulesza, Michael Zieliński, Malwina Buss, Piotr Stramowski, Marta Stalmierska, Sandra Korzeniak, Magdalena Popławska, Talia Ajjan, Jan Aleksandrowicz-Krasko, Taim Ajjan, Roman Skorovskiy, Sławomir Holland, Stanisław Cywka, Joanna Gonschorek, Anna Biernacik, Dagmara Brodziak, Mirosław Kropielnicki, Hanna Turnau, Mateusz Janicki, Magdalena Duszak
Ocena: 7,5/10
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.
2 uwagi do wpisu “Zielona granica”