To kolejny film, który sporo obiecuje, jednak nie spełnia owych obietnic. Ostatecznie Po pierwsze przeżyć okazuje się być standardowym thrillerem opowiadającym o niemożliwości przewidzenia pewnych zdarzeń i łatwości, z jaką konflikty eskalują. W efekcie człowiek mierzy się z losem kompletnie nieprzygotowany i popełnia jeden błąd za drugim.
Zaczyna się intrygująco. Ciemną nocą mężczyzna budzi swoją córkę i każe jej się szybko spakować. W panice gromadzi razem z żoną najpotrzebniejsze rzeczy i wybiega do samochodu. Do portu udaje im się dotrzeć w kilkanaście minut. Przymusowa ewakuacja na skutek wybuchu wojny? Ucieczka przed policją bądź szerzącą się zarazą? Nic z tych rzeczy. Antoine (Guillaume Laurin) jest surwiwalistą i jedynie przygotowuje swoich bliskich na to, co może się zdarzyć. Za chwilę wszyscy są z powrotem w domu…
Przez pewien czas Po pierwsze przeżyć jest dość interesującym portretem tego typu ludzi. Gości, którzy trzymają w piwnicy zapasy wystarczające na kilka miesięcy kwarantanny i mają opracowany plan na wypadek pojawienia się groźnej epidemii. Zaraz po nocnej akcji Antoine wyjeżdża na obóz na głębokiej prowincji, gdzie ma poznać nowe techniki radzenia sobie po apokalipsie. Razem z kilkoma podobnymi sobie ludźmi trafia na samowystarczalną farmę prowadzoną przez Alaina (Réal Bossé), dysponującą własną szklarnią, kurnikiem, panelami solarnymi oraz systemem obronnym. Dla takich jak on to raj na ziemi.
Szkolenie, które przygotował Alain, obejmuje nie tylko pogawędki i wieczory spędzone przy ognisku, ale i zajęcia z broni palnej, lekcje oprawiania upolowanych zwierząt czy konstruowania ładunków wybuchowych. I właśnie tu dzieje się coś, co Alain nie przewidział. Jeden z kursantów ginie na skutek eksplozji. Pozostali dzielą się na dwie grupy. Jedni chcą zgłosić sprawę na policję, drudzy ukryć ciało ofiary i nikomu nic nie mówić, gdyż ewentualne śledztwo mogłoby doprowadzić do zamknięcia farmy…
Konflikt oczywiście eskaluje. Patrice Laliberté, reżyser Po pierwsze przeżyć, pokazuje go jednak w taki sposób, że długo rozumiemy obie ze stron. Każda ma swoje racje i każda stara się je przeforsować. I wszyscy ci ludzie, pozornie doskonale przygotowani na koniec świata, nie są w stanie przewidzieć, co może się wydarzyć. Do czego może doprowadzić brak porozumienia. Brak zgody. Szkoda, że temat nie zostaje pociągnięty, i że twórcy nie wgryźli się mocniej w środowisko survivalistów. Że nie pokazali ich przekonań, poglądów na życie. Po pierwsze przeżyć zbyt szybko schodzi na poziom przyzwoitego thrillera, może i sprawnie nakręconego, ale pozbawionego niespodzianek.
Zobacz, jeśli:
– Interesujesz się survivalem
– Masz ochotę na kanadyjski thriller
Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz zimna i śniegu
– Liczysz na portret survivalistów
Michał Zacharzewski
Po pierwsze przeżyć, The Decline, Jusqu’au déclin, 2020, reż. Patrice Laliberté, wyst. Guillaume Laurin, Marc-André Grondin, Isabelle Giroux, Marilyn Castonguay, Marc Beaupré, Réal Bossé, Guillaume Cyr
Ocena: 6/10
Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.