Zaskoczenie. Kanadyjska komedia kumplowska (buddy comedy), która nigdzie poza Kanadą kariery nie zrobiła, tymczasem jest naprawdę dobra. Na tyle dobra, że po blisko dekadzie doczekała się kontynuacji. Patrick Huard i Colm Feore – aktorzy trzymający się zazwyczaj na drugim planie – tym razem błyszczą w dużych i świetnie napisanych rolach, których nie powstydziliby się Mel Gibson i Danny Glover. Tak więc Dobrych gliniarzy warto zobaczyć.
Zgodnie z regułami gatunku twórcy zestawiają ze sobą dwóch policjantów o całkowicie różnych charakterach. Różnice pomiędzy nimi wzmacniają charakterystycznymi dla Kanadyjczyków kwestiami kulturowymi. Martin Ward (Colm Feore – Oszukana, Prodigy) jest sztywnym i kochającym przepisy policjantem z anglojęzycznego Ontario, z kolei mocno nieokrzesany David Bouchard (Patrick Huard – Mama) pochodzi z francuskojęzycznego Quebecu. Łączy ich trup wbity w tablicę graniczną, którego przez przypadek rozdzierają na dwie w miarę równe części.
Współpraca jest dla nich karą. Oboje podchodzą tego pomysłu przełożonych bardzo niechętnie, jednak wkrótce wpadają na trop seryjnego mordercy. Gość zabija ludzi związanych z lokalną drużyną hokejową i tatuuje w charakterystyczny sposób. Zostawia też policjantom wyraźne ślady, jakby prosił się o złapanie. Bohaterów czeka więc absurdalna bójka w barze i pożar na plantacji marihuany, wreszcie zabawa na szkolnym teatrzyku. Wiadomo, policjanci też ludzie. Miewają byłe żony i dzieci.
Cieszą drobne detale. Jeśli samochód w jednej scenie jedzie w deszczu, to w drugiej ocieka wodą, nawet jeśli świeci już słońce. A jeśli rozpada się jak na wrak przystało, to powoli, lecz nieubłaganie. Podobać mogą się też efektowne przejścia montażowe pomiędzy niektórymi sensami. Także to, że dialogi toczą się – w zależności od potrzeb – w dwóch językach. Zresztą Dobrzy gliniarze to jeden z nielicznych dwujęzycznych filmów kanadyjskich, a na Wikipedii umieszczono wyjaśnienie części żartów, które są zrozumiałe tylko dla lokalesów. Jednak nawet bez znajomości historii sporów angielsko-francuskich film bawi. A to dużo.
Zobacz, jeśli:
– Masz ochotę na komedię sensacyjną
– Lubisz buddy comedy
– Kumasz spory quebecko-ontaryjskie
Odpuść sobie, jeśli:
– Nie trawisz kryminałów, które nie są serio
– Nie lubisz Kanadyjczyków (jak wszyscy w Stanach)
Michał Zacharzewski
Dobrzy gliniarze, Bon Cop, Bad Cop, 2006, reż. Erik Canuel, wyst. Patrick Huard, Colm Feore, Patrice Bélanger, Erik Knudsen
Ocena: 7,5/10
Polub nas na Facebooku!
Jedna uwaga do wpisu “Dobrzy gliniarze”