Mandarynka

Los Angeles, Wigilia. Śniegu nie ma, choinek też nie za wiele, choć katolicy szykują się do wspólnej wieczerzy. Czarnoskóra Sin-Dee Rella właśnie wyszła z więzienia. Za prostytucję spędziła za kratkami 28 dni. Po drodze do domu spotyka swoją przyjaciółkę, Aleksandrę, od której dowiaduje się, że chłopak zdradził ją. Postanawia znaleźć białą wywłokę, która puściła się z jej ukochanym Chesterem, i solidnie przetrzepać jej skórę. Problem w tym, że nie zna nawet jej imienia.

I jeszcze jedno. Sin-Dee, podobnie zresztą jak Aleksandra, są transseksualistami. Urodziły się jako mężczyźni, i obecnie pracują nad zmianą płci. Takie kobiety też mają swoich amatorów w Mieście Aniołów. Jednym z nim jest armeński taksówkarz Razmik, kolejny z bohaterów Mandarynki, który krąży po mieście i wozi amatorów różnego typu przygód. Teoretycznie powinien właśnie siadać z żoną i teściową do stołu, dzielić się opłatkiem, ale czuje potrzebę skorzystania z usług transseksualnej prostytutki.

Sean Baker opowiada tę historię w słodko-gorzkim tonie. Właściwie to częściej śmieszy niż uderza w poważniejsze tony, ale w interesujący sposób opowiada o tej części społeczności LA, której kino na ogół się nie przygląda. Jest w tym autentyczny. Do pracy na planie zatrudnił transseksualnych aktorów, całą zaś historię sfilmował w naturalnych wnętrzach. Zrezygnował z kamer na rzecz iPhone’ów 5s, zaś sam obraz poddał delikatnej obróbce. Kolory stały się bardziej soczyste, lekko pomarańczowe jak skórka mandarynki. Dzięki temu LA wygląda naprawdę niezwykle.

Kino transgenderowe niezbyt często trafia do Polski. Pojawia się na festiwalach i przeglądach, jednak często uchodzi za zbyt hermetyczne dla przeciętnego widza. Mandarynka taka nie jest. To szalona wyprawa przez Miasto Aniołów, pełna ostrych, celnych dialogów i niezwykłych bohaterów śniących swoją wersję amerykańskiego snu. W dodatku wyprawa przyjemna, choć prowadząca do mało znanej dzielnicy, w której życie wcale nie wygląda tak kolorowo, jakby to mogło się wydawać na pierwszy rzut oka.

Zobacz, jeśli:
– Ciekawi cię kino transgenderowe
– Nie wierzysz, że można nakręcić film telefonem
– Lubisz Los Angeles

Odpuść sobie, jeśli:
– Samą recenzją jesteś oburzony
– Mandarynki jadasz tylko z bitą śmietaną

Michał Zacharzewski

Mandarynka, Tangerine, 2018, reż. Sean Baker, wyst. Kitana Kiki Rodriguez, Mya Taylor, Karren Karagulian, Mickey O’Hagan, James Ransone, Alla Tumanian

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.