Znane z ludowych legend wampiry były paskudnymi stworami, które wychodziły nocą z trumien i rzucały się na ludzi, by wyssać z nich krew. Jednak już Dracula Brama Strokera pociągał kobiety. Oczarował Minę Harper, uwiódł ją i w ogóle zachowywał się paskudnie. W tym kontekście nie dziwi zupełnie to, co czytamy w Zmierzchu. Ani tym bardziej w Ukąszeniu.
Wampiry z tej ostatniej powieści – pierwszego typu cyklu Ród Argeneau – żyją współcześnie i przypominają normalnych ludzi. Pracują, jeżdżą samochodami, chodzą na zakupy. Tyle że żywią się krwią. Na ogół kupują ją w foliowych woreczkach tam, gdzie zaopatrują się też szpitale. Tylko czasami zmuszone są skorzystać z żywego dawcy. Zawsze jednak pobierają jej tyle, by człowiekowi nie zaszkodzić, a następnie za pomocą swoich mocy wymazują mu nieprzyjemne wspomnienia z głowy.
Krew ma dla nich olbrzymie znaczenie. Zapewnia im długowieczność, błyskawicznie leczy wszelkiej maści choroby i uszkodzenia. Jedne, co im utrudnia, to paradowanie po słońcu. Skąd taka niezwykła moc? Ano z Atlantydy. Lynsay Sands, autorka cyklu, ma pochodzenie wampirów dokładnie przemyślane i wykłada je już w pierwszej powieści. Przy okazji snuje historię niejakiej Lissianny, wampirzycy o tyle nietypowej, że mdlejącej na widok krwi. Ot, głupia fobia.
I właśnie dlatego mama postanawia ufundować jej na urodziny psychologa, specjalistę od fobii. Porywa mężczyznę, usypia i pakuje na prezent, a potem zostawia w sypialni swojej córki. Dziewczyna na widok przystojnego faceta w jej łóżku jest zachwycona i szybko próbuje jego krwi. Dopiero później dowiaduje się, że to wcale nie miała być przekąska. To jednak dopiero początek znajomości między Lissianną a Gregorym…
Ukąszenie to powieść lekka i przyjemna. Typowe czytadło, które można połknąć w ciągu dwóch wieczorów. Dużo dialogów, szybka akcja, odrobina humoru, sympatyczni i pociągający bohaterowie – i tyle. Próżno tu jednak szukać ładnego języka, psychologicznej głębi czy czegokolwiek, co wyrwałoby tomik z odmętów banału. Najlepiej więc potraktować go jako typowego harlequina z wampirami… I albo spróbować, albo sobie odpuścić.
Joel
Ukąszenie, Quick Bite, Lynsay Sands
Polub nas na Facebooku!
Jedna uwaga do wpisu “Ukąszenie – Lynsay Sands”