Mona

Co najmniej siedem lat powstawał łotewski film Mona. Choć jego budżet zaplanowano na zaledwie milion euro, twórcy mieli problemy z jego zamknięciem. Zmuszeni byli przerywać zdjęcia i wracać do nich po pewnym czasie, co niestety odbiło się na produkcji. Kuleje montaż. Wyraźnie brakuje ujęć. Bronią się natomiast piękne, soczyste zdjęcia niewielkiego miasteczka, w którym toczy się akcja produkcji.

Na pogrzeb przybywa do niego młody biznesmen ze stolicy. Spóźnia się i czuje się na miejscu obco. Szybko okazuje się, że jest dziedzicem „fortuny” zmarłego, a dokładniej niewielkiej rzeźni zatrudniającej kilku mężczyzn. Wśród nich miejscowego przystojniaka, który rozstał się z piękną Moną. Dziewczyna wpada biznesmenowi w oko. Sama również wykazuje nim zainteresowanie. Tylko czy połączy ich uczucie? Nie będzie to łatwe, bo Mona to… współczesna bajka.

I to bajka, w której mogą wydarzyć się rzeczy nadprzyrodzone, a krew i pożądanie przeplatają się wzajemnie. Trochę traci na tym historia. Niby fajnie jest, kiedy opowiadający rezygnuje ze schematów i czymś widza zaskakuje, ale tu zmiana konwencji się nie sprawdza. Gdyby Mona do końca była opowieścią o niezwykłej kobiecie duszącej się nieco w atmosferze małego miasteczka i dostrzegającej swoją szansę w przybyszu z zewnątrz, całość byłaby ciekawsza.

Trochę irytuje nachalny symbolizm i zaskakujący brak pasji w rodzącym się między bohaterami uczuciu. Także wspomniany montaż, przez co nie zawsze wiadomo, co rzeczywiście się dzieje. Większość pomysłów, które miał reżyser, została tylko zasygnalizowana. Trójkąt uczuciowy, kwestia wegetarianizmu, próba ucieczki od życia tylko dla pieniędzy… wszystko to niby jest zasygnalizowane, ale potem porzucone. Mona to ciekawy pomysł, który – podobnie jak w polskich filmach – nie został odpowiednio rozwinięty. W efekcie nie widomo, o czym twórcy tak naprawdę chcieli nam opowiedzieć.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz łotewską prowincję
– Odrobinę erotyki
– Ładne plenery

Odpuść sobie, jeśli:
– Chcesz wiedzieć, o czym film opowiada
– Irytują cię niespójne historie

Michał Zacharzewski

Mona, 2012, reż. Inara Kolmane, wyst. Saulius Balandis, Kristine Belicka, Lauris Subatnieks, Valeriy Yaremenko

Ocena: 4,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.