Trociny

Oczyma wyobraźni widzę Prawdziwego Polaka. Przedstawiciela rasy wyżej, jedynej, która ma prawo do nazwy „Polak” i zastrzegła ją sobie choćby 10 kwietnia 2010 roku. Widzę, jak sięga po Trociny Vargi, jak zaczyna mocować się z literkami, a jego szeroki uśmiech powoli zamienia się w podkówkę. Nie, nie w podkówkę. Prawdziwy Polak nie smuci się ani nie jest niezadowolony. On jest wk@?**@#. „Co to ma być?”, drze mordę. „Ta książka jest antypolska!”. Oj, będzie palone. Jak za Hitlera.

Bohaterem Trocin jest Piotr Augustyn, pięćdziesięcioletni komiwojażer, który większość swojego życia spędził w  pociągach, patrząc na smutne polskie krajobrazy, oraz w tanich hotelach, w których firma w swojej łaskawości kazała mu nocować. Teraz właśnie utknął gdzieś między Poznaniem a Wrocławiem. Stacja „Łąki”, witamy i zapraszamy, trochę postoimy, bo tak. Siłą rzeczy bohater ma chwilę, by zastanowić się nad swoim życiem, nad tym, co go w nim irytuje i rozprasza. A jest tego dużo, bo powiedzmy sobie szczerze, Polska nie jest gościnnym miejscem do życia (Węgry też nie, o czym przekonaliśmy się w Gulaszu z turula).

Piotr jest sfrustrowany, ale o swoich porażkach i rozczarowania opowiada tak, że często stajemy po jego stronie. Oczyma wyobrazimy cały ten chlew, który opisuje. Jego rodziców, którzy wykształcili go na przeciętniaka. Żonę, cholerę jedną, z którą rozwód wciąż odbija mu się czkawką. Albo choćby tłustego kolegę z pracy, Kamila, stękającego, wiecznie pocącego się dorobkiewicza, który warczy w dogorywającej firmie o życie. Ale dostaje się właściwie wszystkim. Zwłaszcza zaludniającym nasz kraj średniakom, kombinatorom o kaprawych oczkach, tępym polskim burakom. Piotr niewątpliwie jest chory z nienawiści. Ale jego monolog niesie sporo prawdy.

Trociny – czyli zwykłe odpadki – pokazują świat brzydki i nieciekawy, pełen głupich ludzi, nieudanych pomysłów, złych rozwiązań. Nieraz przesadza. Jego tyrady są oczywiście przerysowane, ale zachwycające jest to, że dopiero frustrat celnie punktuje wszelkie otaczające nas niedoskonałości. My ich nie dostrzegamy. Przyzwyczailiśmy się bądź po prostu nam nie przeszkadzają. Czasami jednak warto spojrzeć na świat oczyma Augustyna. Zauważyć to, co on widzi. Dla niego to wszystko jest tragiczne. Nas na szczęście może śmieszyć.

Joel

Trociny, Krzysztof Varga, Wydawnictwo Czarne

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.