AC/DC – Power Up

AC/DC to zespół stary jak świat, a może jeszcze starszy. I od zarania dziejów gra taką samą muzykę. Płyta Power Up z 2020 roku nie będzie więc żadną niespodzianką dla osób, które ostatni raz spotkali się z twórczością australijskich hardrockowców chociażby w drugiej połowie lat 80. To dokładnie to samo granie.

Czujny riff, charakterystyczny wokal, równe, konkretne tempo. No i refreny, w których tytuł piosenki – bądź jej najważniejszą frazę – wyśpiewuje chórek. Czasem pojawiają się jakieś solówki, kiedy indziej gitary grają jakby ostrzej, głośniej, ale i tak cała płyta Power Up bazuje na tych samych schematach, na których AC/DC jechało w epoce dinozaurów. Czy to źle? Zależy dla kogo. Fani nie narzekają. Ja też nie narzekam, bo lubię tego typu granie.

Singlowy Shot in the Dark to jego doskonały przykład. Konkretny utwór, mocny, zadziorny, który spokojnie mógłby się ukazać trzydzieści lat temu i pewnie nikt by tego nie zauważył. Otwierający album Realize bazuje na fajnym riffie i charakterystycznym głosie wokalisty, podobnie jak Rejection, z kolei bluesujący Through the Mists of Time szybko wpada w ucho. Podobnież Kick You When You’re Down. Mocnymi punktami są wreszcie Demon Fire, Wild Reputation z charakterystyczną linią bassu i typowy dla zespołu Money Shot.

Cieszę się, że płyta się ukazała. I że AC/DC wciąż pozostaje zespołem aktywnym. Chłopaki mają już swoje lata, Brian Johnson przez jakiś czas nie śpiewał z uwagi na swoje problemy zdrowotne, a perkusista Phil Rudd zwyczajnie wyleciał z kapeli, by wrócić właśnie na Power Up. Malcolm Young zmarł z kolei w 2017 roku, choć zdążył pomóc przy komponowaniu utworów z płyty. W efekcie Power Up brzmi naprawdę dobrze. To dowód, że zespół jest w formie. Wierzę, że szykuje kolejne nagrania.

Joel

AC/DC, Power Up

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.