RUSH: Xtreme

RUSH: Xtreme to jedna z tych zręcznościowych produkcji, które nie stanowią większego wyzwania. Ich twórcy wychodzą ze słusznego założenia, że gracze nie chcą się niepotrzebnie stresować i irytować porażkami. Dlatego proponują grę, która jest prosta. Przy odrobinie wysiłku dociera się na etap pięćsetny…

W RUSH: Xtreme zaczyna się od roweru i rusza w dół zbocza. Dotykając ekranu, utrzymuje się tempo, a przesuwając palec, reguluje się pozycję zawodnika na trasie. Znaczenie ma też znajdujący się z boku booster, który pozwala na chwilę przyspieszyć. Potem ładuje się on przez kilkanaście sekund i znów jest gotowy do użycia. Wszelkiej maści skoki i inne ewolucje wykonują się właściwie same. Trzeba tylko uważać, by nie wpaść na przeszkody, zaliczać rampy, boosty i rozmaite inne obiekty na drodze.

Razem z graczem ściga się kilku innych zawodników i oczywiście chodzi o to, by dopaść mety przed nimi. Za zajęte miejsce dostaje się środki finansowe, które potem można wydać na rozmaite gadżety, od zwykłych ozdobników i detali konstrukcyjnych po rzeczy, które teoretycznie mają przełożenie na jazdę. Z czasem można też zmienić pojazd i przesiąść się z roweru chociażby na deskorolkę czy jet wing.

Gra wciąga, ale na chwilę. RUSH: Xtreme nie jest produkcją na godzinne posiadówki. To taki zabijacz pięciu, dziesięciu minut. Człowiek chwilę pogra, przejdzie parę etapów i już przerzuca się na inne tytuły. Zwłaszcza że program z chęcią wyciągnąłby od gracza parę złotych, a kto ma ochotę płacić? Prawie nikt.

Fifi

RUSH: Xtreme, SayGames, Android, iOS, PC

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.