
Smith/Kotzen to, jak łatwo się domyśleć, debiut zespołu Smith/Kotzen. A kim są Smith i Kotzen? To dwaj panowie zasłużeni dla mocnego rocka. Adrian Smith jest gitarzystą znanym ze swoich występów w zespole Iron Maiden, zaś Richie Kotzen występował w takich kapelach jak Poison, Mr Big czy The Winery Dogs.
Panowie poznali się, gdy Smith wymarzył sobie dom w Los Angeles. Wkrótce znalazł odpowiedni gmach i przeprowadził się tam z żoną, która – jak to żona muzyka rockowego – sporo czasu spędzała w barze. I podczas jednej z takich posiadówek Nathalie Dufresne-Smith spotkała Kotzena. Wkrótce Kotzen ze swoją żoną zaczął bywać o Smitha i jego żony, najpierw czysto towarzysko, potem na wspólne jamowanie. Zakończyło się to powstaniem kilku piosenek, które można usłyszeć właśnie na płycie Smith/Kotzen.
Na krążku znalazło się dziewięć utworów łączących hard rocka z odrobiną bluesa. To nie jest muzyka, z której słynie Iron Maiden ani też to, co Kotzen proponował w swoich dotychczasowych zespołach. Taking My Chances łatwo wpada w ucho i ma fajny riff, podobnie jak chociażby Scars czy Running. Solar Fire brzmi bardziej przebojowo, ma charakterystyczny vibe typowy dla południa Stanów Zjednoczonych, z kolei Till Tomorrow pachnie trochę Guns’n’Roses.
Miłośnicy rocka dostają więc to, co lubią. Mocne gitary, starannie pracującą perkusje, ciekawe riffy i imponujące solówki. W tekstach pojawiają się kwestie społeczne i polityczne, a także zwykłe ludzkie problemy. Komu wydawało się, że Smith/Kotzen zaproponują odcinanie kuponów lub po prostu niezbyt udany eksperyment muzyczny, zwyczajnie mylił się. To dobra płyta. I cieszę się, że chłopaki nagrały już kolejne.
Joel
Smith/Kotzen, Smith/Kotzen
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.