
Avatar: Ogień i popiół to trzecia część niezwykle dochodowej serii, która niejednego właściciela kina uratowała przed bankructwem. Ta odsłona nie jest już aż tak dochodowa i choć wciąż jest wielkim przebojem, to czuć coraz wyraźniej zmęczenie widowni. Sporą winę za to ponosi wtórność fabularna.
Po raz kolejny śledzimy losy Jake’a i jego rodziny z plemienia Na’vi, żyjącej w niewielkiej nadmorskiej osadzie na Pandorze. Wielkie korporacje wciąż pragną zająć ową planetę i przywłaszczyć sobie jej dobra naturalne, nie licząc się z mieszkańcami. Pułkownik Miles Quaritch ma dodatkowy cel, chce odzyskać syna, Spidera, którego Jake przygarnął. W tym celu nawiązuje sojusz z miejscowym plemieniem czcicieli ognia i jego charyzmatyczną szefową imieniem Varang.
Ostatecznie na widzów czeka dokładnie to samo, co poprzednio – a więc ekologiczną opowieść o potrzebie chronienia natury, zwieńczoną kilkoma efektownymi bitwami. Scenariusz nie jest więc szczególnie oryginalny ani tym bardziej zaskakujący, choć jest dobrze napisany i potrafi wzruszyć. W trzeciej części dzieje się ciut więcej niż w drugiej, również lokacje wydają się bardziej zróżnicowane. Widać, że niektóre uwagi widzów Cameron wziął sobie do serca.
Zresztą powiedzmy sobie szczerze – Avatara ogląda się przede wszystkim dla efektów specjalnych. A te są oszałamiające, zwłaszcza w porównaniu z przeciętnymi hollywoodzkimi produkcjami. Wiele miejsc wygląda lepiej niż mogłyby wyglądać w rzeczywistości, krystalicznie czyste strumienie, gęste lasy czy imponujące światy podwodne po prostu zachwycają. Dzięki wielkiemu ekranowi IMAX-a i okularom 3D na nosie prezentują się wyśmienicie i tak nie będą się prezentować w domach. Avatar: Ogień i popiół to jeden z tych filmów, które warto zobaczyć w kinie.
I choć obraz nie jest wybitny, to jednak można go zaliczyć do najważniejszych filmowych wydarzeń 2025 roku. Drobne dłużyzny nie przeszkadzają w dobrej zabawie tym widzom, którym podobały się poprzednie odsłony. Malkontenci wciąż będą jednak niezadowoleni – wątpię, by częścią trzecią Cameron przekonał ich do świata Avatara. Być może jednak wcale nie musi tego robić…
Zobacz, jeśli:
– Jesteś fanem serii
– Lubisz efekty specjalne
– Doceniasz wizję
Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na coś nowego
Michał Zacharzewski
Avatar: Ogień i popiół, Avatar: Fire and Ash, 2025, reż. James Cameron, wyst. Sam Worthington, Zoe Saldaña, Sigourney Weaver, Stephen Lang, Oona Chaplin, Kate Winslet, Cliff Curtis, Joel David Moore, CCH Pounder, Edie Falco, Brendan Cowell, Jemaine Clement, Giovanni Ribisi, Britain Dalton, David Thewlis, Jack Champion, Trinity Jo-Li Bliss, Jamie Flatters, Bailey Bass, Duane Evans Jr., Matt Gerald, Dileep Rao, Laz Alonso, Keston John, Shane Rangi, Grant Roa, Howard Cyster, Robert Okumu, Kacie Borrowman, Kevin Henderson, Julene Renee
Ocena: 7,5/10
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.