
Nie, to nie jest płyta disco. Dziwna Wiosna gra rocka i to porządnego rocka. Zespół powstał w 2020 roku i już dwa lata później wystąpił na festiwalu Pol’and’Rock. Swoją nazwę zawdzięcza okolicznościom powstania; tamta wiosna była naprawdę dziwna, jedni ludzie siedzieli zamknięci w domach, tracąc biznesy i przyjaciół, inni umierali w szpitalach, bo nie wszystkim chorym chciało się w owych domach siedzieć. Do tej pory nikt nie został za to rozliczony.
Duchy.Disco to druga płyta warszawskiego zespołu. O tyle ważna, że zawsze jest swojego rodzaju testem. Pierwszą ma się dopracowaną, wycyzelowaną, definiuje ona pomysł na band i wskazuje jego zainteresowania muzyczne. Druga musi potwierdzić obrany kierunek i pokazać, że kapela jest powtarzalna, ale też, że się rozwija. I… w tym przypadku to się udało. Dziwna Wiosna wciąż gra rocka utrzymanego w radiowej stylistyce lat 90., przebojowego, choć w żadnym stopniu nie odkrywczego. To po prostu fajne granie.
Ogień przyjemnie buja i rzeczywiście szybko wpada w ucho, Samoloty mają w sobie sporą przebojowość i odrobinę nostalgii, zaś Twoje szaleństwo rockowy pazur wyznaczany przez gitary. Chłopcy czarują fajnie pracującą perkusją i klawiszem obecnym w tle, Chwilowy brak słów sięga po relaksującego indie rocka, energetyzuje zaś Płonę, płonę. Finał zapewnia długi, kilkunastominutowy kawałek zatytułowany Odolany. Nieco balladowy, jednak z narastającym napięciem, jak to robili klasycy sprzed półwiecza.
Sporo emocji jest na Duchy.Disco; tak w treści, jak i muzyce. Od zadumy i nostalgii poprzez wkurzenie po radość. To również powrót do grania, które kiedyś było bardzo popularne, królowało w radiach i przyciągało na koncerty tłumy, ale potem gdzieś znikło. Ludzie mający już trochę lat na karku świetnie się odnajdą w tym klimacie i Dziwną Wiosnę zapewne pokochają.
Joel
Dziwna Wiosna, Duchy.Disco
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.