Cass McCombs – Dropping the Writ

Cass McCombs jest młodszy ode mnie o trzy dni, więc jest bardzo, ale to bardzo starym człowiekiem. Pochodzi z Kalifornii i tam zaczynał grać, ale w latach 90. przeprowadził się do Nowego Jorku i tam właśnie wydał swoją debiutancką EP-kę. Dziś ma na swoim koncie sporo nagrań z pogranicza indie rocka, folk rocka i lekkiej psychodelii.

Dropping the Writ pochodzi z 2007 roku i zdaniem niektórych fanów należy do najlepszych dokonań artysty. Składa się na nią dziesięć piosenek, z których pierwsza – Lionkiller – to przyjemna, lekko psychodeliczna rockowa opowieść o życiu wokalisty. Niby standard, przyjście na świat w szpitalu, przecięcie pępowiny, dorastanie, szkoła, no i nadzieja, by kiedyś dokonać czegoś wielkiego, choćby zabić lwa. Pregnant Pause z kolei wchodzi na nieco łagodniejsze tony, przyjemnie kołysząc i relaksując.

Dobre opinie zbiera That’s That, wielu fanów ma również nieco oniryczny Desert z charakterystycznym falsetem i uroczymi chórkami, które wybijają się również w Petrified Forest. Najdłuższym utworem w zestawieniu jest imponująco zaśpiewany, ponadsześciominutowy Wheel of Fortune, choć po drodze jest jeszcze akustyczny Full Moon or Infinity, który mnie osobiście kojarzy się z muzyką sprzed półwiecza, choćby z The Beatles.

Dropping The Writ bez wątpienia zawiera udane momenty, zwłaszcza na początku, i buduje przyjemny folk-rockowy klimat, choć w przypadku kilku kompozycji wydaje się wtórna. Wierzę jednak, że każdy miłośnik tego gatunku znajdzie na krążku Cassa McCombsa przynajmniej kilka piosenek, które przypadną mu do gustu i trafią na playlistę. Czego chcieć więcej?

Joel

Cass McCombs, Dropping the Writ

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.

2 uwagi do wpisu “Cass McCombs – Dropping the Writ

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.