
W 1972 roku w Ho-Ho-Kus w stanie New Jersey narodził się zespół Twisted Sister. Grał jak na swoje czasy dość nowoczesną muzykę, bo rockową, a później heavymetalową, a w tekstach i klipach przemycał sporą dawkę humoru. Na debiut czekał jednak dziesięć lat, a płytę A Twisted Christmas wydał dopiero w 2006 roku.
Poczucie humoru Twisted Sister daje o sobie znać już w pierwszej kompozycji, Have Yourself A Merry Little Christmas, która rozpoczyna się jak akustyczna i dość tradycyjna kolęda. Dopiero po jakieś minucie ktoś orientuje się, że This isn’t Twisted Sister!, wchodzą gitary i zaczyna się zabawa. Fajna rzecz, ale akurat ten numer nadaje się do posłuchania raptem kilka razy.
Oh Come All Ye Faithfull okazał się świątecznym hitem; to równe, gitarowe piłowanie ze świąteczną melodią i odpowiednim tekstem, do tego dochodzi jeszcze uroczy chórek i krótka solówka. White Christmas jako świąteczny klasyk brzmi ciekawie, czuć w nim dalekie echa brytyjskiego metalu spod znaku Iron Maiden. I’ll Be Home For Christmas pachnie balladą, a wokalnie udziela się tu Lita Ford.
Kompozycji inspirowanych twórczością innych zespołów jest na A Twisted Christmas nieco więcej. I Saw Mommy Kissing Santa Claus ma przecież vibe Judas Priest, Let It Snow pachnie Ozzym. W Silver Bells przyciąga uwagę fajna solówka. I choć album nie szokuje różnorodnością, to jednak świąteczny klimat trzyma. Serwuje go przy akompaniamencie rockowych gitar i rytmicznej perkusji. Fanom gatunku musi to wystarczyć.
Joel
Twisted Sister, A Twisted Christmas
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.