
Los Campesinos! uchodzą za band indie popowy, choć mają wyraźne ciągoty w kierunku rocka i zdecydowanie lubią się bawić muzyką. Pochodzą z walijskiego Cardif, grają od 2006 roku i mają niewielkie, choć wierne grono słuchaczy. Pitchfork umieścił ich swego czasu na liście 200 najważniejszych artystów w historii serwisu.
Whole Damn Body to wydana w 2021 roku EP-ka zawierająca utwory nagrane dekadę wcześniej podczas pracy nad albumem Hello Sadness. To siedem zadziornych kawałków, melodyjnych, treściwych, niepozbawionych energii i rockowego vibe’u. I choć pierwszy w zestawie Allez Les Blues zaczyna się łagodnie, to szybko łapie przyjemny rytm i zdecydowanie płynie do przodu. Jeszcze mocniej wypada Dumb Luck, niepozbawiona smutnych tonów opowieść o rozpadzie związku, która chwilami przypomina The Cure.
Jednym z lepszych utworów w zestawieniu jest She Crows, już nieco mniej chropowaty, wyczuwalnie walijski, ale również wgryzający się w temat problemów emocjonalnych. W pamięć zapada grająca tu perkusja. Z kolei Tiptoe Through the True Bits jest dość radiowym kawałkiem, równym, wyciszonym, z charakterystycznym chórkiem pojawiającym się w drugiej połowie kompozycji. Nieźle brzmią też To the Boneyard czy bardzo brytyjski Light Leaves Dark Sees.
Los Campesinos! potwierdzają tą EP-ką dwie rzeczy. Po pierwsze, że nawet „odrzuty” z udanej płyty mogą być udane. Ciekawe, dobrze zagrane, wpadające w ucho. Nie zasługujące na śmierć poprzez zapomnienie. Po drugie, zespół jest konsekwentny w swojej drodze i dobrze wie, co chce osiągnąć. Najlepiej widać to, gdy posłucha się Whole Damn Body, a potem jedną z najnowszych płyt. I warto to zrobić!
Joel
Los Campesinos!, Whole Damn Body
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.