
No górą, górą, a jak miałyby iść, dołem? Dół jest dla psów i reszty plugastwa, koty wybierają szafki, pawlacze, stoły i półki. Szkoda tylko, że Garfield: Koty górą to trzecia część nieudanej animowanej trylogii napisanej przez Jima Davisa. Brzydkiej, nudnej i niezbyt śmiesznej.
W tej odsłonie odwiedzamy planetę Głąbon, gdzie pewien profesor opracowuje niezwykły wynalazek, rodzaj pistoletu łączącego obiekty i istoty w jeden nowy twór genetyczny. Paskudna Vetvix uwodzi imperatora, przejmuje gadżet i rozpoczyna okrutne rządy. Lokalni superbohaterowie, o których Garfield czyta w komiksach, zmuszeni są do ucieczki i szukania pomocy na Ziemi. Najlepiej u naszych ulubieńców (o których my czytamy w komiksach).
No właśnie – to chyba miało być źródłem humoru, choć kompletnie nie śmieszy. Garfield, Odie, Nermal i Arlena mają swoich kosmicznych odpowiedników. Dopakowanych sterydami i pozujących na twardzieli, choć też niezbyt lotnych. I pewnie dlatego potrzebują pomocy. Sporo tu slapsticku oraz mniej lub bardziej zabawnych tekstów, ale dużo też tradycyjnego komiksowego „dziania się”, jakiś pogoni, strzelanin, niszczenia miasta przez mutanty.
Gdyby to jeszcze ładnie wyglądało, pewnie dałoby się oglądać. Niestety, Garfield: Koty górą jest równie brzydkim filmem co dwie poprzednie części. Czuć tu niski budżet i brak fantazji animatorów, którym nie udało się stworzyć ani jednej sceny, która zapierałaby dech w piersiach. Postacie są nieładne, tła są koszmarne i zabałaganione, kadry nieciekawe. I dlatego właśnie żegnam tę trylogię z ulgą.
Zobacz, jeśli:
– Jesteś chronicznym fanem Garfielda
– Jakimś cudem podobały ci się dwie poprzednie części
– Szukasz filmu dla dzieci
Odpuść sobie, jeśli:
– Nie chcesz sobie psuć dobrego wrażenia…
Michał Zacharzewski
Garfield: Koty górą, Garfield’s Pet Force, 2009, reż. Mark A.Z. Dippé, Kyung Ho Lee
Ocena: 4/10
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.