Kleks i wynalazek Filipa Golarza

Kleks i wynalazek Filipa Golarza jest filmem odrobinę lepszym od Akademii Pana Kleksa, bardziej zwartym, z lepiej napisaną historią mającą swój początek, rozwinięcie i koniec. Nadal to jednak katastrofa, w której prócz niezłych efektów specjalnych i paru przyzwoitych piosenek nie ma nic, co mógłbym pokochać.

Historia przedstawiona w filmie tylko częściowo nawiązuje do klasycznej Tajemnicy Golarza Filipa, gdyż opowiada tę historię zupełnie inaczej. Otóż Ada dowiaduje się, że jej przyjaciel z akademii, jasnowłosy Albert, jest w rzeczywistości robotem. Postanawia zamienić go w prawdziwego chłopca – w końcu z Pinokiem się to udało – i w związku z tym prosi o pomoc Pana Kleksa. Ten odkrywa, że za jego konstrukcję odpowiada tytułowy Filip. Kto to? Niegdyś jego przyjaciel, który zakochał się w mamie Ady i odtrącony przez nią, wściekł się i opuścił akademię. Stąd profesor ostanawia przyjrzeć się sprawie bliżej…

Największą wadą filmu jest to, że opowiada o idiotach.   Kleks jest nieporadnym oszołomem bez choćby krzty instynktu samozachowawczego, człowiekiem nieogarniętym i do tego niezbyt mądrym, któremu żaden rozsądny rodzic nie powierzyłby dziecka. Zastępujący go w szkole Mateusz okazuje się pyszałkowatym debilem, nawet Golarz nie jest tytanem intelektu, choć z pewnością lśni na tle pozostałych. Nie ma tu nikogo, kogo dałoby się polubić, bo sztywny jak patyk Albert koniec końców okazuje się paskudny, a Ada bywa w najlepszym razie irytująca. Tymczasem książka Brzechwy opowiadała o fantastycznych, ciepłych i mądrych, choć niewątpliwie zakręconych ludziach. Gdzie się podziali?

Kolejną wadą filmu Macieja Kawulskiego są efekty specjalne. Teoretycznie stanowią mocną stronę Kleksa i wynalazku Filipa Golarza, bo wyglądają nieźle. Sęk w tym, że służą tworzeniu efektownych, ale niepotrzebnych scen. Niewiele wnoszą do tego, co powinno być najważniejsze, czyli opowieści. Podobnie zresztą jak i ciekawostki obsadowe – Nosowska, Brodka, Figura i Ostrowska. Te ostatnie przynajmniej bawią, ale stanowią ozdobnik niewiele wnoszący do opowieści.

Niestety, tych żartów, które rozbawiłyby starszych widzów, nie ma w Kleksie i wynalazku Filipa Golarza zbyt wiele. Częściej twórcy męczą bułę, powtarzając w nieskończoność motywy, które ich zdaniem mają widzów bawić, choćby durne pogawędki Mateusza. Brak konsekwencji, dziury logiczne (postacie z bajek niszczące świat bajek, a więc i siebie), naciągany finał – wszystko to pokazuje, że nowemu Kleksowi brakuje pomysłu. To wyłącznie mechaniczne odcinanie kuponów od filmu ważnego dla pokolenia lat 80. I chociażby dlatego dla pokolenia lat 20. Nowa seria ważna nie będzie.

Zobacz, jeśli:
– Jakimś cudem podobała ci się cześć pierwsza
– Chcesz obejrzeć coś z dzieckiem

Odpuść sobie, jeśli:
– Szukasz fajnego filmu
– Darzysz sentymentem starą ekranizację

Michał Zacharzewski

Kleks i wynalazek Filipa Golarza, 2024, reż. Maciej Kawulski, wyst. Antonina Litwiniak, Konrad Repiński, Tomasz Kot, Sebastian Stankiewicz, Piotr Fronczewski, Janusz Chabior, Katarzyna Nosowska, Monika Brodka, Agnieszka Grochowska, Katarzyna Figura, Małgorzata Ostrowska, Igor Fernandez-Kowalczyk, Agata Wątróbska, Enkhkhangaluun Byambadulam, Amelia Lutyńska, Danuta Stenka, Rafał Iwaniuk, Aleksandra Prochownik, Filip Urbaniak

Ocena: 4/10

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

2 uwagi do wpisu “Kleks i wynalazek Filipa Golarza

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.