Miziołki wracają, czyli Kaszydło rządzi – Joanna Olech

Dynastia Miziołków została lekturą szkolną. Nie jest to może książka wybitna, ale za to przyjemna, zabawna i opowiada o rzeczach, które dzieciaki znają ze swojego życia. Stąd z chęcią ją czytają (w odróżnieniu od kilku innych lektur, które ze względu na archaiczny język są dla nich niezrozumiałe). Na szczęście dalszy ciąg historii rodziny Miziołków, zawarty w tomie Miziołki wracają, czyli Kaszydło rządzi, trzyma równie wysoki poziom.

Czas sprawił, że sporo się zmieniło. No dobra, nie tak sporo, bo choć w realu upłynęły trzy dekady (Miziołki debiutowały w Świecie Młodych w 1993 roku), zaś w życiu Miziołków minęło raptem siedem lat. I nie, nie mamy początków XXI wieku, a czasy obecne, zapewne trzecią dekadę, co niektórych czytelników konfuduje i irytuje. Że niby jak to? Kiedy to się dzieje? Teraz, kiedyś, nigdy? Skąd nagle Mata i wspomnienia mamy z Woodstocku? To kompletnie bez znaczenia, bo nie czas jest tu ważny, a rodzina. A przede wszystkim humor, który dla mnie jest największą zaletą serii.

Główny Mizołek posunął się nieco w wieku i jest już w klasie maturalnej. Siłą rzeczy nie ma czasu na pisanie wspomnień, tego zabawnego pamiętnika, którym była Dynastia Miziołków. Obowiązek ten – z winy nauczycielki sugerującej treningi fleksji – spadł na Kaszydło. To właśnie oczami tej uroczej nastolatki podziwiamy przygody poszczególnych członków rodziny, w tym dziewięcioletniego już Małego Potwora. Starsze pokolenie wciąż żyje, podobnie to najstarsze, które czasami przyjeżdża pogotować. Bo Mamiszon nadal nie nadaje się do użytku w kuchni. To się nie zmienia.

Książka stanowi zapis okraszony datami – niemalże dzień po dniu – całego roku w życiu bohaterów. I to ważnego roku. Z jednej strony Miziołek zdaje maturę i rusza na studia, a przy okazji przeżywa kolejne miłosne rozczarowania. Z drugiej strony Mały Potwór okazuje się geniuszem i wakacje spędza na obozie dla takich samych mózgów. W domu pojawia się też szop pracz imieniem Franio, przejęty z zoo na odchowanie. Dzieje się więc sporo.

Nie wszyscy bohaterowie poprzedniej części wracają. W Miziołki wracają, czyli Kaszydło rządzi pojawiają się za to nowe, równie zabawne postacie. Mamiszon i Papiszon są w dawnej formie, moim zdaniem nie zdziadziali, choć zgadzam się z tezą, że cała rodzina wydaje się nieco zanurzona w przeszłości, żyje tak, jak się żyło te 20 lat temu. Może właśnie dlatego tak przyjemnie mi się to czyta? W końcu też już jestem dziaders.

Joel

Miziołki wracają czyli Kaszydło rządzi
Autorka: Joanna Olech
Wydawnictwo Literatura

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.