
Zespół H.E.A.T. pochodzi ze Szwecji, a jednak gra klasycznego amerykańskiego melodic rocka wymieszanego z heavy metalem. Kto zna Scorpions, Def Leppard czy Whitesnake, natychmiast odnajdzie się w tych rytmach. Piosenki są bowiem przyjemne dla ucha, gitarowe, niepozbawione chórków, które całość łagodzą. No i wokalista ma głos, którego nie waha się używać, a nie charczy, jak to czasami bywa.
Album Force Majeure przyniósł H.E.A.T. zmianę na stanowisku wokalisty. Odszedł Erik Gronwall, który nagrał z zespołem cztery płyty i uznał, że potrzebuje czegoś nowego. Założył później z kumplem New Horizon, a obecnie grywa ze Skid Row. Jego miejsce w szwedzkiej kapeli zajął jej oryginalny wokalista, Kenny Leckremo. Ten sam gość, który nagrał dwie pierwsze płyty H.E.A.T. Z jednej więc strony nowe wydawnictwo jest kontynuacją tego, zespół ostatnio grał, z drugiej zaś powrotem do korzeni.
Efekt jest fajny; wszystkie jedenaście kawałków wydaje się nieprzypadkowych, dobrze brzmią, wpadają w ucho, zdążają we właściwym kierunku. Back to the Rhythm czaruje fajną melodią i czystym głosem wokalisty, Nationwide mocno podkręca tempo, choć nie jest najostrzejszym utworem w zestawie. To miano przypada Demon Eyes. Dla odmiany ballada One of Us zwalnia nieco tempo, zaś Hold Your Fire pachnie dokonaniami Def Leppard czy Dead by April.
Force Majeure (z francuskiego „siła wyższa” bądź „wola boga”) dla mnie jest udanym albumem. Bardzo solidnym, przebojowym, z utworami, które wpadają w ucho i są różnorodne. Co ważne, nie nudzą się. Płytę wysłuchałem kilka razy pod rząd, a nie zawsze się to zdarza. Są takie, które muszą odczekać na kolejną szansę. H.E.A.T. dał radę!
Joel
H.E.A.T. – Force Majeure
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.