Steven Seagal – Songs from the Crystal Cave

Steven Seagal budzi dziś kontrowersje zarówno jako aktor, jak i człowiek. Grać nigdy nie umiał, zaś jego prorosyjskie ciągoty wynikają zapewne z rodzinnych tradycji (jego dziadkowie ze strony ojca byli rosyjskimi żydami). Niewiele osób pamięta jednak, że był również muzykiem. Nagrał dwie płyty, a Songs from the Crystal Cave zebrała kilka ciepłych recenzji.

Cóż, może dlatego, że Seagal otoczył się tu fachowcami. Produkcją Songs from the Crystal Cave zajmowali się ludzie z Grammy na koncie, część gitar nagrał Greg Barnhill i przygotował też teksty, zaś w utworach pojawiają się m.in. Steve Wonder, Russ DeSalvo, Lady Saw czy grono mniej znanych raperów, którzy aktywnie wspierają tu Seagala. Stąd piosenki nie są złe, okazują się melodyjne, pozytywne, przyjemne. Chwilami reagge’owe, innym razem soft rockowe czy funkowe, choć nie brakuje tu i hip-hopu.

Po części dlatego, że płyta została pomyślana tak, by przesadnie wokalisty nie wyeksploatować. W początkowych utworach takich jak Girl It’s Alright, Music czy Better Man, Seagala jest sporo, choć towarzyszą mu też chórki, zwłaszcza w refrenach. Później już schodzi na drugi plan, ustępując miejsca zawodowym muzykom. I słusznie, bo wokalistą nie jest najlepszym, a teksty ma rasistowskie.

Jednocześnie Songs from the Crystal Cave nie jest aż tak złą płytą jak ludzie piszą. Dzięki staraniom muzyków i producentów brzmi ona naprawdę dobrze. Jak człowiek się nie zafiksuje na tym, że to Seagal, ma szansę ją polubić. To przyjemne bujanie. A przyjemne bujanie polubić łatwo.

Joel

Steven Seagal, Songs from the Crystal Cave

Polub nas na FacebookuTikToku i Instagramie.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.