
Gru i Minionki: Pod przykrywką to typowy animowany blockbuster. Efektowny, zabawny, niezwykle dopracowany, raz po raz mrugający okiem do starszego widza. A jednocześnie dość pusty i z całą pewnością nie tak głęboki jak produkcje Pixara.
Gru stawia się na rocznicową imprezę w swojej szkole dla przyszłych geniuszy zbrodni i tam upokarza oraz doprowadza do aresztowania swojego wielkiego rywala z lat młodzieńczych, Maksima Le Łotra. Ten wkrótce pryska z więzienia i zapowiada zemstę. Tajna liga antyprzestępcza postanawia ukryć Gru i jego rodzinę w bezpiecznym miejscu. Pytanie brzmi: czy główny bohater zdoła wtopić się w tło i jako niby normalny obywatel żyć pod przykrywą?
Nota bene rodzina mu się powiększyła. Do trzech przygarniętych dziewczynek dołączył jego malutki synek, wykapany tata. Gru i Minionki: Pod przykrywką żartują więc z tacierzyństwa i ojców, którzy nie radzą sobie z dziećmi. Natrząsają się również z amerykańskiej wyższej klasy średniej, z założenia unikającej sąsiadów i spędzającej weekendy w klubach tenisowych. Scenarzyści na cel wzięli też Harry’ego Pottera i Fantastyczną Czwórkę.
A i tak najlepsze są minionki. Każdorazowe pojawienie się na ekranie tych żółtych bobków wywołuje salwy śmiechu na widowni. Gdyby nie one, seria nie odniosłaby aż tak wielkiego sukcesu. Bo takie Gru i Minionki: Pod przykrywką bazuje głównie na chaosie i szybkiej akcji. Emocji głębszych nie wywołuje, bo zwyczajnie brakuje na to czasu.
Zobacz, jeśli:
– Kochasz te żółte bobki
– Szukasz zabawnej animacji
Odpuść sobie, jeśli:
– Masz bardzo małe dziecię
– Liczysz na mądrą bajkę z przesłaniem
Michał Zacharzewski
Gru i Minionki: Pod przykrywką, Despicable Me 4, 2024, reż. Chris Renaud
Ocena: 7/10
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.