
Młody, ciamajdowaty, ale butny naukowiec wymyśla maszynę produkującą jedzenie z wody, a potem… potem zaczynają się kłopoty. Oryginalny pomysł pomaga filmowi Klopsiki i inne zjawiska pogodowe, ale z pewnością nie czyni z niego arcydzieła.
Flint mieszka w niewielkiej mieścinie słynącej z sardynek, jednak miejscowy zakład ich puszkowania zbankrutował z powodu światowej niechęci do tych rybek. Być może z tego powodu bohater opracowuje specjalne urządzenie zdolne produkować żarcie z pary wodnej. I na skutek zwarcia wystrzeliwuje to coś w przestrzeń… Kończy się tak, jak w tytule. Nietypowymi zjawiskami pogodowymi.
Film powstał na podstawie książeczki dla dzieci sprzed wielu, wielu lat. Książeczki niepozornej i niezbyt pięknej, która zamieniła się w wizualnie dopracowaną animację. Jedną z tych produkcji, które bez wątpienia mogą wywołać u widza głód i wielką ochotę skonsumowania jakiegoś bolonese czy innego bekonu. Pozwala to zapomnieć o nieco naiwnym morale opowieści i ostrzeżeniu przed… w sumie nie wiem. Rozwojem naukowym? Igraniem z naturą?
Klopsiki i inne zjawiska pogodowe to z pewnością przyjemne kino, które spośród tysięcy animacji dla dzieci wyróżnia się oryginalnym pomysłem i ładną kreską. Szkoda więc, że historia z czasem zmierza w oczywistą stronę, bazuje na stereotypach, a całości brakuje tej magii, którą mają animacje Pixaru. Za mało tu ciepełka. Za mało wzruszeń.
Zobacz, jeśli:
– Lubisz oryginalne pomysły
– Jesteś po obiedzie
Odpuść sobie, jeśli:
– Głodnyś
– Nie cierpisz przewidywalnych produkcji
Michał Zacharzewski
Klopsiki i inne zjawiska pogodowe, Cloudy with a Chance of Meatballs, 2009, reż. Christopher Miller, Phil Lord
Ocena: 6/10
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.
Jedna uwaga do wpisu “Klopsiki i inne zjawiska pogodowe”