Tuk-tuk do wolności

Kilka lat temu przez polskie kina przemknął festiwalowy Tuk-tuk, dokument opowiadający o kairskich nastolatkach, wręcz dzieciakach, pracujących jako taksówkarze i wożących pasażerów niewielkimi zabudowanymi motocyklami. Tuk-tukami właśnie. Temat powraca w Tuk-tuk do wolności, choć tym razem miejsce Egiptu zajęła Sri Lanka.

Na wyspie przez lata tuk-tukami kierowali mężczyźni. To się jednak zmienia. Coraz częściej widuje się w nich kobiety, które zyskały w ten sposób choćby namiastkę niezależności. Anulawathi, Thushari i Jega, którym przyglądają się twórcy filmu Tuk-tuk do wolności, innego wyjścia zresztą nie miały. Wszystkie trzy zostały porzucone przez mężów i musiały jakoś utrzymać rodziny. Zrobiły kursy i kupiły, wynajęły bądź otrzymały od aktywistów tuk-tuki, które stały się dla nich źródłem stabilnego dochodu.

Thushari mieszka w stolicy, wychowuje dwójkę dzieci. Anuwalathi wróciła do kraju po kilku latach pobytu za granicą, zarobiwszy dość pieniędzy, by kupić własnego tuk-tuka. Z kolei Jega mieszka w turystycznym Anuwalathi i prócz własnego dziecka musi utrzymywać siostrzenicę. Nie mają łatwo, bo muszą prowadzić dom, wozić maluchy do szkoły, załatwiać masę spraw. Ale i tak starają się codziennie przez kilka godzin pracować. Wozić ludzi. Zarabiać i ryzykować.

Ryzykować, bo nie wszystkim się to podoba. Z wielu powodów. Choćby dlatego, że w konserwatywnej Sri Lance to na mężczyźnie spoczywa ciężar utrzymania rodziny. Kobiety w powszechnej opinii nie powinny pracować, a jeśli już, to dorabiać w kobiecych zawodach. Mężczyźni jeżdżący tuk-tukami uważają więc je za nieuczciwą i szkodliwą konkurencję. Do tego dochodzi kwestia przemocy – kradzieży i gwałtów, na które kierujące tuk-tukami są narażone. Każdego klienta muszą o to podejrzewać i przez cały czas zachowywać ostrożność.

Tuk-tuk do wolności to jeden z tych filmów, które przypominają, że w innych częściach świata też toczy się życie i miejscowi mają swoje problemy. Niekiedy naprawdę poważne. Podejmują decyzje, których my być może byśmy nie podjęli, żyją tak, jak być może nie chcielibyśmy żyć. Choć akurat tuk-tuki mają pewnie w Polsce całkiem ładną przyszłość.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz dokumenty społeczne
– Wybierasz się na Sri Lankę
– Interesują cię prawa kobiet

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na piękną egzotykę i szczęśliwych tambylców

Michał Zacharzewski

Tuk-tuk do wolności, A Tuk-Tuk to Freedom, 2023, reż. Sabiha Sumar

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.