
To stara płyta. Została nagrana w 1967 roku, czasach rewolucji seksualnej i rodzącego się rocka. Jednak Out of Different Bags – debiutancki album Marleny Shaw – zanurzony jest we wcześniejszej, zupełnie innej epoce. Epoce jazzu, bluesa, elegancji i stylu.
Wtedy dopiero zaczynała. Występowała w małych klubach, na niezbyt znaczących scenach, powoli przebijając się, zwracając na siebie uwagę. W 1966 zaczęła pojawiać się w chicagowskim Playboy Club, który miał dobrą renomę. Zaowocowało to pierwszym poważnym kontraktem z wytwórnią i pierwszą płytą, właśnie Out of Different Bags. Nagraną z niewielką orkiestrą, świetnie zaśpiewaną, wpadającą w ucho.
Co zwraca uwagę? Ciekawe, bogate aranże. Pewny, łagodny głos. The Eyes of Love z melodyjnym chórkiem w tle przypomina piosenki świąteczne, balladowe Will I Find My Love Today idealnie nadaje się do przytulańca, z kolei Nothing But Tears okazuje się znacznie bardziej żywiołowe, wręcz energetyczne. Ahmad’s Blues jest przyjemnym bluesem, z kolei Somewhere In The Night pachnie jazzem na kilometr, a to dzięki fortepianowi przygrywającemu w tle i rytmicznej perkusji.
Marlena Shaw miała długą karierę i wylansowała kilka przebojów. Wkroczyła do panteonu największych wokalistek jazzowych. W poprzedniej dekadzie jeszcze koncertowała, obecnie wypoczywa. Nie udziela zbyt wielu wywiadów. Być może woli, by muzyka mówiła za nią.
Fifi
Marlena Shaw – Out of Different Bags
Polub nas na Facebooku i Twitterze.