
Gdyby oceniać tę książkę po okładce, można by dojść do wniosku, że Krew i księżyc to mroczny feministyczny romans dla nastolatków. Pozycja, która zainteresuje jedynie młode czytelniczki. Okazuje się tymczasem, że to rasowy kryminał z elementami fantasy, sprawnie napisany, dobrze pomyślany, a przede wszystkim wciągający.
Przenosimy się do świata przypominającego nieco nasze średniowiecze, lecz wzbogaconego o odrobinę magii. Odwiedzamy miasto Collis, w którym żyje siedemnastoletnia Catrin, główna bohaterka tej opowieści. To dziewczyna pracująca przy rozbudowie Świątyni Słońca. Każdego dnia wspina się po rusztowaniu i szuka jego słabych punktów, a także wad konstrukcyjnych budynku. I właśnie podczas jednej z takich wieczornych inspekcji zostaje świadkiem morderstwa.
Dochodzenie prowadzi niewiele starszy od niej Simon, członek wpływowego rodu i z pewnym doświadczeniem w tej dziedzinie. Jego młody wiek sugeruje jednak, że nie wszyscy w mieście podchodzą równie poważnie do tej zbrodni. Szybko okaże się, że chłopak ma talent śledczy, choć oczywiście nie od razu wpadnie na trop mordercy. Stąd po drodze czeka nas kilka zwrotów akcji. Niektóre z nich da się przewidzieć, choćby to związane z pochodzeniem Catrin, inne będą stanowić sporą niespodziankę dla czytelnika.
Krew i księżyc to czytadło, ale czytadło sprawnie napisane i całkiem ciekawe. Akcja toczy się wartko, bohaterowie są sympatyczni, a fabuła okazuje się odpowiednio poplątana i jednocześnie na tyle nieskomplikowana, by lektura nie była trudna. To jedna z tych książek, które czyta się szybko, bez większego wysiłku i z przyjemnością. Lubię takie pozycje.
Joel
Krew i księżyc
Tytuł oryginału: Blood and Moonlight
Autorka: Erin Beaty
Wydawnictwo Jaguar
Przekład: Marta Ziegler
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.