
Fly – po naszemu Mucha – to niespełna półgodzinny film awangardowy nakręcony przez Johna Lennona i Yoko Ono. Poprzedzał on premierę płyty Yoko pod dokładnie tym samym tytułem i był firmą eksperymentu artystycznego tudzież prowokacji. Dziś bywa wyświetlany w galeriach sztuki i muzeach, bo tam jego miejsce.
Co to oznacza? Ano to, że Fly nie zawiera fabuły i nie ma też oczywistego przekazu. Nie ma nawet treści, a jedynie obrazy. Oto przed widzem leży naga kobieta, aktorka Virginia Lust. Po jej ciele krąży mucha. Taka zwykła, domowa, czarna ze skrzydełkami, żadne tam wymyślne stworzenie. Kamera śledzi jej ruchy, pokazuje z bliska, czasem z daleka. I tyle. Dopiero gdzieś pod koniec seansu ilość much rośnie, zupełnie jakby zleciały się, by pożegnać widza.
Towarzyszy temu niepokojąca muzyka nagrana przez Lennona w Hotelu Regency w Nowym Jorku. Był pierwszy dzień świąt, artysta wypoczywał, włączył magnetofon taśmowy Nagra i… nagrywał. Pojawiają się tu więc wokalne improwizacje Yoko Ono i jego brzdąkanie na gitarze. Część materiału została w dodatku puszczona od tyłu i okraszona nowymi improwizacjami. Całość znalazła się później na płycie Yoko.
Tylko jak to ocenić? Cóż, Fly to niewątpliwie sztuka. Jedni doszukują się w niej arcydzieła i dlatego prezentują na wystawach w centach sztuki nowoczesnej, inni nie bez powodu twierdzą, że gdyby dać małpie kamerę, to nakręciłaby coś podobnego. Tyle że z inną małpą i kupą w tle. Taką do wabienia much.
Zobacz, jeśli:
– Ciekawią cię artystyczne dokumenty
– Podziwiasz Johna i Yoko
Odpuść sobie, jeśli:
– Nie cierpisz niejasnych artystów
– Nie lubisz much
Michał Zacharzewski
Fly, 1970, reż. Yoko Ono, John Lennon, wyst. Virginia Lust
Ocena: 5/10
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.