
Urwisko Roberta Małeckiego to polski kryminał, druga odsłona serii zapoczątkowanej przez Wiatrołomy. I jak to w przypadku kryminałów bywa, znajomość pierwszego tomu nie jest obowiązkowa. Owszem, są ci sami bohaterowie i w związku z tym parę wątków prywatnych jest tu kontynuowanych, ale autor wszystko wyjaśnia tak, by człowiek się nie pogubił.
Zagadka jest tym razem inna. Maria Herman i Olgierd Borewicz z bydgoskiego Archiwum X przyglądają się sprawie zaginionej kobiety. Pierwotne śledztwo nie przyniosło żadnych rezultatów. Kobiety ani jej ciała nie udało się odnaleźć, w związku z czym przyjęto wersję o samobójstwie. Zaginiona cierpiała przecież na depresję, jakiś czas wcześniej straciła dziecko, które zmarło pozostawione w rozgrzanym samochodzie…
Urwisko to typowy polski kryminał. Brudny, nieprzyjemny świat, w którym nikomu nie można ufać, masa ludzi z rozmaitymi problemami (alkoholowymi, hazardowymi, seksualnymi), no i zagadka, która pozwala zagłębić się w ową sprawę i stopniowo odsłonić kolejne jej warstwy. Dotrzeć do sedna. Bo to przecież jasne, że nie doszło do żadnego samobójstwa, że będzie winny, do tego dojdą sensowne motywy. Trzeba je tylko znaleźć.
Dobrze mi się te książki czyta. Małecki to zasłużony autor, który w całości poświęcił się już pisaniu i widać robi to na tyle dobrze, że nie musi dorabiać w banku czy agencji markłamketingowej. Ma swoich wiernych fanów, którzy sięgają po jego kolejne serie. Ja też sięgnę po trzeci tom tego cyklu. Liczę, że powstaną następne. Autor kiedyś to obiecał, ale póki co nie spełnił obietnicy.
Joel
Urwisko
Autor: Robert Małecki
Wydawnictwo Literackie
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.