
Mógł tu powstać fascynujący film. Zadziorny jak punk rock i przystępny jak jabol. Wreszcie legendarny jak samo KSU. Tymczasem Idź pod prąd rozczarowuje. Brakuje mu energii, tematu, emocji. Wszystko to jakieś takie wygładzone…
Przenosimy się do Ustrzyk Dolnych czasów PRL-u. Grupka niepokornych chłopaków lubiących tanie wina, za to nieprzepadających za systemem, odkrywa muzykę punkrockową. Przemycaną z zachodu, zbuntowaną i niegrzeczną, dokładnie taką jak oni. Panowie najpierw zaczynają nosić się w tym stylu, przebijać skórę agrafkami i chodzić w skórach. Potem zaczynają grać. Nieudolnie, chaotycznie, ale z każdą próbą coraz lepiej…
Głównym bohaterem jest frontman zespołu, niejaki Siczka, którego życiu przyglądamy się bliżej. Jego pierwsza ukochana ginie w wypadku samochodowym, inna szybko zachodzi w ciążę, kolejna jest mocno nieletnia i ma tatusia w służbach, więc bohater przezornie się do niej nie zbliża. Wątki te, niby istotne, nie niosą z sobą należytego ciężaru emocjonalnego, wydają się odwalone; przedstawione najprostszymi możliwymi środkami.
Sukcesu KSU w Idź pod prąd również nie czuć, tej legendy, na którą zespół przecież zapracował. Może dlatego, że sporo tu koszmarnych prób i bezsensownych tarć w zespole, kłótni o to, czy granie w ogóle ma sens. Jeden marny festiwal z kilkudziesięcioma fanami bawiącymi się na widowni popularności jeszcze nie oznacza. Gdy przychodzi sława, film się urywa, zupełnie jakby stanowił pierwszą część większej historii.
Nie czuć tu nawet fascynacji punk rockiem (o czym niby miałby świadczyć ma grany w kółko kawałek Sex Pistols) ani zagrożenia ze strony SB (kapitan Majak nie cierpi tej muzyki). No i za co nie lubić PRL-u, skoro dał zespołowi salę prób i instrumenty? Przeciwko czemu właściwie bohaterowie się buntują, kolejkom w sklepach i apelom w szkole? I co te dziewczyny właściwie w Siczce widziały?
Dla mnie najgorsze w Idź pod prąd jest to, że nie potrafi sprzedać nam, widzom, bohaterów. Być może pokazuje ich takimi, jacy naprawdę byli, ale w kinie wydają się bardzo nijacy. Ani za fajni, ani paskudni, strasznie za to zwyczajni. KSU zasłużyło na lepszy film. No bo po co podrasowywać historię zespołu, która sama w sobie jest fascynująca? Wystarczy skupić się na faktach. Umiejętnie je wyłuskać. Tego tu zabrakło…
Zobacz, jeśli:
– Kochasz KSU i punk rocka
– Dorastałeś w latach 80.
Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na mocne, poruszające kino
– Chcesz dowiedzieć się, co stoi za fenomenem kapeli z Ustrzyk
Michał Zacharzewski
Idź pod prąd, 2024, reż. Wiesław Paluch, wyst. Ignacy Liss, Maciej Piotrowski, Igor Paszczyk, Bartłomiej Deklewa, Piotr Głowacki, Szymon Kukla, Filip Łannik, Zuzanna Galewicz, Wiktoria Kruszczyńska, Iga Szubelak, Karol Lelek, Katarzyna Pachelska, Ewelina Żak, Grzegorz Wojdon, Karol Osentowski, Eugeniusz Olejarczyk, Łukasz Szczepanowski, KSU
Ocena: 5/10
Polub nas na Facebooku, TikToku i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.