Constantine

To ekranizacja komiksu. Nietypowa, ale jednak ekranizacja. Superbohaterem w Constantine nie jest jednak człowiek pokąsany przez radioaktywną żabę ani też przybysz z obcej planety, a… zmęczony życiem egzorcysta. Gość, który potrafi komunikować się z półdemonami, półaniołami i różnymi innymi szumowinami, które bez najmniejszego trudu wcielają się w role zwykłych ludzi i mącą na potęgę.

Tylko John Constantine (Keanu ReevesMatrix: Zmartwychwstania) ich widzi i stara się odesłać tam, skąd widzi. Metody stosuje brutalne. Nie waha się sięgnąć po cenne relikwie i skorzystać z siły swoich pięści. Tymczasem w innej części miasta detektyw Angela Dodson (Rachel WeiszŁawa przysięgłych) rozpoczyna śledztwo w sprawie samobójczej śmierci swojej siostry-bliźniaczki. Z nagrania dokumentującego ostatnie chwile jej życia wynika jedno: kobieta chciała, by sprawą zajął się Constantine.

Na film można spojrzeć z kilku różnych stron i za każdym razem dostrzec coś innego. No bo jest to efektowne widowisko przeładowane efektami specjalnymi, dynamiczne i pełne scen akcji. Jest to również thriller, w którym wiele wysiłku poświęcono na stworzenie niesamowitego klimatu i budzących ciekawość postaci (taki Szatan w białym garniturze, z nogawkami ubrudzonymi smołą). Do pewnego stopnia to również kryminał i wreszcie po trochu dramat. Bardzo plastyczny, przyjemny dla oka dramat.

Swoje robi obsada. Świetnie dobrana, pełna nie tylko znanych nazwisk, ale i aktorów, którzy swoimi rolami zapracowali na status postaci nieszablonowych. Ale nie obsada jest tu najważniejsza, a wykreowana atmosfera bliska komiksowemu oryginałowi („Hellblazer” zapoczątkowany przez Alana Moore’a i kontynuowany m.in. przez Gartha Ennisa, Warrena Ellisa i Neila Gaimana). Nie oznacza to jednak, że Constantine jest adaptacją wierną. Wręcz przeciwnie, twórcy filmu luźno podeszli do tematu i chyba na tym wygrali. W końcu to na tyle różne media…

Niektórzy twierdzą, że to najlepszy film Reevesa. Lepszy niż Matrix, lepszy niż John Wick, lepszy niż Johnny Mnemonic. To oczywiście kwestia gustu, ale wydaje się, że umieszczenie Constantine’a w tym gronie jest jak najbardziej na miejscu.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz ekranizacje komiksów
– Szanujesz Keanu

Odpuść sobie, jeśli:
– Oczekujesz kina akcji, nowego Matriksa
– Wierzysz, że film zaoferuje ci głęboką historię

Michał Zacharzewski

Constantine, 2005, reż. Francis Lawrence, wyst. Keanu Reeves, Rachel Weisz, Shia LaBeouf, Djimon Hounsou, Max Baker, Pruitt Taylor Vince, Gavin Rossdale, Tilda Swinton, Jesse Ramirez, Michelle Monaghan, Larry Cedar, Suzanne Whang, Jhoanna Trias, April Grace, Peter Stormare, Quinn Buniel, Roberto Kawata, Sharon Omi, Chad Stahelski

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

2 uwagi do wpisu “Constantine

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.