Terminator 2: Dzień sądu

To nie jest zwykły film. To jeden z najważniejszych obrazów w historii kina, popis specjalistów od efektów specjalnych, kaskaderów, operatorów, montażystów. Wizualne cudeńko, które technologię wykorzystuje do opowiedzenia wciągającej historii i unika tym samym jałowych popisów typowych dla wielu współczesnych produkcji. Nic dziwnego, że Terminator 2: Dzień sądu już od trzydziestu lat stanowi niedościgniony wzór i źródło inspiracji dla kolejnych pokoleń hollywoodzkich reżyserów. Ludzie doktoryzują się z tego filmu!

Akcja Terminator 2: Dzień sądu toczy się kilkanaście lat po wydarzeniach z części pierwszej. John Connor (Edward Furlong) jest już nastolatkiem. Wychowuje się w kolejnych rodzinach zastępczych, gdyż jego matka Sarah (Linda Hamilton) trafiła do szpitala psychiatrycznego. Złowieszczy system komputerowy Skynet wciąż jednak istnieje i przygotowuje się do przejęcia władzy nad światem. W tym celu wysyła w przeszłość kolejnego terminatora. Wykonany z płynnego metalu T-1000 (Robert Patrick) ma dopaść i zabić Johna, umożliwiając maszynom pokonanie ruchu oporu. Z pomocą chłopakowi przybywa T-800 (Arnold Schwarzenegger)…

Perfidny to pomysł. W końcu to właśnie T-800 w pierwszej części tropił i próbował zabić Sarah. Nietrudno się domyśleć, jaką reakcję u niej wywołuje, kiedy pojawia się w szpitalu. To jedna z wielu znakomicie wyreżyserowanych scen, na długo zapadających w pamięć. Do klasyki kina przeszło ich całkiem sporo – efektowna pogoń betonowymi kanałami, pościg na autostradzie, atak na siedzibę jednej z firm czy chociażby śmierć przybranych rodziców Johna.

Terminator 2: Dzień sądu jako jeden z pierwszych filmów wykorzystywał zaawansowane komputerowe efekty specjalne. Sceny transformacji T-1000 robiły na ówczesnych widzach wielkie wrażenie, zwłaszcza w porównaniu z poklatkowymi animacjami części pierwszej. Podobać mogły się same zdjęcia, dynamiczne, wykonywane z ruchomych kamer, znana już z części pierwszej muzyka Brada Fiedela, a także ścieżka dźwiękowa z przebojową piosenką Guns N’ Roses „You Could Me Mine”.

Cameron po raz kolejny udowodnił, że kobiety świetnie nadają się na główne bohaterki kina akcji, doskonale poprowadził młodego Edwarda Furlonga, a także zapanował na astronomicznym jak na tamte czasy budżetem. Stworzył blockbuster nowej ery kina. Ery, która trwa do dzisiaj i wydała na światło dzienne takie przeboje jak Park jurajski, Matrix czy chociażby The Avengers. Nie byłoby tych filmów, gdyby nie Terminator 2.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz dobre kino akcji
– Chcesz zobaczyć początki nowej ery efektów specjalnych
– Wciąż nie wiesz, który z Terminatorów jest najlepszy

Odpuść sobie, jeśli:
– Widziałeś już sto razy

Michał Zacharzewski

Terminator 2: Dzień sądu, Terminator 2: Judgment Day, 1991, reż. James Cameron, wyst. Arnold Schwarzenegger, Linda Hamilton, Edward Furlong, Robert Patrick, Earl Boen, Joe Morton, S. Epatha Merkerson, Castulo Guerra, Danny Cooksey, Jenette Goldstein, Gwenda Deacon, Michael Edwards, Abdul Salaam El Razzac, Dean Norris, Terrence Evans

Ocena: 10/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.

Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

4 uwagi do wpisu “Terminator 2: Dzień sądu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.