Rejs

“Letni słoneczny poranek nad Wisłą. Brygada złożona z czterech spawaczy kończy nocną zmianę” – tak rozpoczyna się scenariusz Rejsu, który Marek Piwowski i Janusz Głowacki złożyli w Komisji Ocen Scenariuszy. Tekst liczył niespełna 50 stron i miał przerodzić się w godzinny film. Jednak na planie reżyser przeholował. Nakręcił ponad 20 godzin materiału i z najwyższym trudem zmontował trzygodzinną produkcję. A potem… sam się ocenzurował. A potem… ocenzurowali go cenzorzy. W efekcie powstał film, który trwa równo 65 minut i który niektórzy znają na pamięć.

Trudno jest pisać o fabule Rejsu, gdyż żadnej historii film nie opowiada. Oto na pokład statku wycieczkowego pływającego po Wiśle dostaje się pasażer na gapę. Sprawdzającym bilety marynarzom mówi, że przyjechał służbowo. Kapitan dochodzi do wniosku, że to instruktor kulturalno-oświatowy. Osobnik, który ma zadbać o dobrą atmosferę w czasie rejsu i zorganizować pozostałym wycieczkowiczom czas. „Kaowiec” stara się wczuć w nową rolę i przygotować wraz z pasażerami niespodziankowy teatrzyk dla obchodzącego urodziny kapitana…

Scenariusz nie był na planie używany. Piwowski postawił na inscenizację. W dodatku zatrudnił głównie amatorów, swoich znajomych bądź „naturszczyków”, których wybrał podczas specjalnie zorganizowanego castingu. Natrafił na naprawdę niezwykłych ludzi, którzy za sprawą tego filmu przeszli go historii kina. Niektórzy twierdzili nawet, że Rejs ciągnął się za nimi przez całe życie i nie mogli wyjść spokojnie do sklepu, by na swój widok nie usłyszeć jakieś kwestii.

Bo cytaty z Rejsu znali wszyscy. „Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są”, „Bardzo mi przykro, Sidorowski”, „Byliśmy ostatnio z żoną, proszę pana… w Hali Mirowskiej, gdzie ja miałem aparat, Zorkę 5… I zrobiłem kilka zdjęć” czy „Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy” można było usłyszeć w niejednej rozmowie. Co ciekawe, Rejs nie od razu odniósł sukces. W 1970 roku – pięćdziesiąt lat temu! – trafił do kin w zaledwie dwóch kopiach i po dziesięciu dniach z nich zniknął. Dopiero dekadę później oczarował widzów.

Niewiele osób wie, że pierwotnie kaowca miał zagrać Bogumił Kobiela, niestety pierwszego dnia zdjęć zginął w wypadku samochodowym. Zastąpił go Stanisław Tym, jeden z nielicznych aktorów zawodowych na planie. Rejs jest jedną z tych produkcji, na których zbudował swoją legendę. Podobnie zresztą Piwowski, który nakręcił kilka dobrych filmów, ale już chyba na zawsze pamiętany będzie jako twórca opowieści o stateczku…

Zobacz, jeśli:
– Jakimś cudem nie znasz
– Chcesz poznać kawał historii polskiego kina
– Masz gombrowiczowskie poczucie humoru

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz czarno-białych produkcji
– Bawi cię jedynie humor toaletowy (a tu „głupi kaowiec” tylko)

Michał Zacharzewski

Rejs, 1970, reż. Marek Piwowski, wyst. Stanisław Tym, Zdzisław Maklakiewicz, Jan Himilsbach, Jolanta Lothe, Wanda Stanisławska-Lothe, Jerzy Dobrowolski, Andrzej Dobosz, Feridun Erol, Leszek Kowalewski, Ryszard Pietruski, Wojciech Pokora, Zofia Czerwińska, Jerzy Karaszkiewicz

Ocena: 10/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

2 uwagi do wpisu “Rejs

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.