Czerwona jaskółka

Wydawać by się mogło, że po upadku Związku Radzieckiego przestaną powstawać sążniste dramaty szpiegowskie, w których parszywi agenci toczą bezwzględny bój z równie parszywymi agentami wroga. Że cały gatunek umrze lub zamieni się w kino historyczne, wszak dzisiejsi szpiedzy to częściej znakomici hakerzy, a nie głęboko zakonspirowani, lojalni wobec ojczyzny najemnicy. Nic bardziej mylnego. Czerwona jaskółka stanowi ciekawą próbę rekonstrukcji gatunku i gdyby nie komórki, można by przyjąć, że jej akcja toczy się w latach siedemdziesiątych.

Dominika Egorova (Jennifer LawrenceX-Men: Apocalypse, Pasażerowie) była dobrze zapowiadającą się primabaleriną, jednak na skutek kontuzji musiała zapomnieć o karierze. Ponieważ bała się, że wyląduje wraz z chorą matką na bruku, przyjęła propozycję wuja (świetny Matthias SchoenaertsFrancuska suita, Brudny szmal) i wstąpiła w szeregi służb specjalnych. Już podczas pierwszej misji musiała uprawiać seks z paskudnym staruchem, którego zresztą podczas tego aktu zabito. Później trafiła do szkoły dla jaskółek, w której wraz z innymi młodymi „ochotnikami” uczyła się uwodzić, wykorzystywać i zabijać. Wreszcie została wysłana w kolejną misję…

Ekranizacja powieści Jasona Matthewsa może być odczytywana na kilka różnych sposobów. Przede wszystkim jest to bowiem dobrze napisany i trzymający w napięciu film szpiegowski pełen mocnych scen przesłuchań, stanowiący panoramę bezwzględnych metod stosowanych przez totalitarne służby. Akcja nie toczy się może szybko, ale też nie miał to być nowy James Bond – raczej mocny dramat. Z drugiej strony to historia młodej kobiety poznającej życie od najgorszej strony i z jego ofiary zamieniającej się w osobę rozdającą karty. Choć Dominika od początku jest bardzo silna i nie daje sobą pomiatać. Owszem, sprawia wrażenie zahukanej, ale w rzeczywistości po mistrzowsku rozgrywa wszystkich wokół.

W efekcie Czerwoną jaskółkę ogląda się dobrze. Brakuje jej jednak pazura, którego dać mogli jej tylko twórcy z najwyższej półki. Francis Lawrence od czasów Jestem legendą nie nakręcił filmu dobrego. Teraz też zawiódł, bo nie wgryzł się dostatecznie w obłędne szkolenie bohaterki, nie zabawił się szaleństwem, jakie niewątpliwie musi dotykać pracowników służb (patrz świetna Rozmowa Coppoli). Uniknął też erotycznego napięcia, próbując skupić się na psychologii. Obraz ciągną w górę pojedyncze, świetnie wyreżyserowane sceny, a także kapitalna obsada. Ciaran Hinds (Zniknięcie Eleanor Rigby, The Driftless Area), Jeremy Irons (High Rise, Liga sprawiedliwości) czy Charlotte Rampling (Assassin’s Creed) to przecież doskonali aktorzy. Przyjemnie znów zobaczyć ich na wielkim ekranie.

PS. Choć oryginalny tytuł należałoby przetłumaczyć jako Czerwony wróbelek, jaskółka jest jak najbardziej na miejscu. Tym właśnie słowem określano radzieckie agentki służące w KGB i GRU, wdające się w romanse z figurantami i wyciągające z nich informacje za pomocą udawanych uczuć bądź szantażu.

Michał Zacharzewski

Czerwona jaskółka, Red Sparrow, 2018, reż. Francis Lawrence, wyst. Jennifer Lawrence, Joel Edgerton, Matthias Schoenaerts, Charlotte Rampling, Mary-Louise Parker, Ciaran Hinds, Joely Richardson, Jeremy Irons, Bill Camp, Thekla Reuten

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Czerwona jaskółka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.