Babadook

zdalaHorrory przez krótki czas przeżywały swój renesans. Od kilku lat brakuje jednak filmów z tego gatunku, które odniosłyby naprawdę wielki sukces. Kina zalewane są wtórnymi opowieściami bazującymi na efektach specjalnych, krwawymi remake’ami bądź kontynuacjami starych hitów. W gąszczu tym wyróżniają się ostatnio produkcje, które odwołują się do klasyki gatunku. Korzystają jednak nie tylko ze starych pomysłów, ale i starych rozwiązań technicznych czy wręcz charakterystycznej dla lat 70. i 80. muzyki. Do tego grona należy również Babadook.

Scenariusz niczym specjalnym nie zaskakuje. Mamy dom na przedmieściach, a w nich matkę żyjącą samotnie ze swoim sześcioletnim synem. Jej mąż zginął w wypadku w dniu, w którym chłopak się rodził. Od tej pory kobieta nie zaznała szczęścia, żyje na granicy depresji, starając się dać juniorowi tak dużo, jak to możliwe. Chłopiec jednak miewa ataki szału. I ataki strachu. Boi się potworów mieszkających pod łóżkiem, czających się w szafie czy wyskakujących zza okna. I kiedy znajduje wśród swoich książek tajemniczy tom o złym Babadooku, bezbłędnie go identyfikuje.

Co dalej, łatwo się domyśleć. Ataki się powtarzają, chłopiec robi się agresywny, matka nie umie sobie z tym poradzić. I nagle zaczyna zauważać, że jej syn może mieć rację. Wokół dzieją się rzeczy, które w racjonalny sposób nie sposób wytłumaczyć. Do tego dochodzi bezsenność, która męczy kobietę. Umęczona, coraz głębiej zanurza się w szaleństwo. I, jak to w horrorach, popełnia standardowe błędy. Ucieka na górę, zamiast z domu, bez przekonania próbuje zainteresować swoimi podejrzeniami osoby trzecie… Sprytny wybieg z bezsennością i pogłębiającą się chorobą matki nieźle to uzasadnia.

Najważniejsze jest jednak to, że Babadook straszy. I nie wykorzystuje w tym celu tony krwi ani wyskakujących zza szaf potworów. Horror ten stawia na atmosferę zagrożenia, która gęstnieje z każdą kolejną sceną. Nawiązuje tym samym do najlepszych psychologicznych thrillerów sprzed lat, w tym dzieł Romana Polańskiego (Wstręt, Lokator). Sporą zaletą filmu jest również doskonała obsada. Uwagę zwraca zwłaszcza młody Noah Wiseman, chłopiec o olbrzymich, przerażonych oczach, który wypada zaskakująco wiarygodnie nawet w trudnych aktorsko scenach. Swoje dorzuca też upiorna oprawa dźwiękowa. Nie pozwólcie, by zagłuszył ją lektor!

Oczywiście jeśli ktoś spodziewa się klasycznego horroru z sensownie zachowującymi się bohaterami oraz scenami, w trakcie których podskakuje się pod sufit, będzie Babadookiem zawiedziony. Docenią go za to kobiety, gdyż pani reżyser, Jennifer Kent, skupiła się na tym, by pokazać problem właśnie z perspektywy płci pięknej. To wbrew pozorom niecodzienne…

Joel

Babadook, reż. Jennifer Kent, wyst.: Essie Davis, Hayley McElhinney, Noah Wiseman, Daniel Henshall

http://www.youtube.com/watch?v=szaLnKNWC-U

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Babadook

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.